[107] Tōkyō-to Tokio-tam

[百七] 107 (hjaku śići)

My tu gadu gadu, zwiedzamy Tokio, jeździmy gokartami, zachwycamy się sakurą, matchą i kapibarami – ale by coś o tym mieście powiedzieć, to już nie było komu… Czas coś z tym zrobić!

Mega giga super extra miasto Tokio

Tokio (j東京都, Tōkyō-to) jest największym miastem w Japonii – no dobrze, technicznie jest to obszar metropolitalny. Nie powinno być to dla nikogo zaskoczeniem – wszak to największa metropolia na świecie, z liczbą ludności oscylującą na poziomie 38 milionów ludzi – tak jak cała Polska, z tym że u nas jest  około 120 osób na kilometr kwadratowy, zaś stolica Japonii 6200 osób na km2. Rok temu było to największe miasto na świecie pod tym względem a Baltazar lubi wszystko co jest „naj”, dzisiaj spadło na drugie (na najwyższym podium stanęła Dżakarta, Indonezja).

A gdyby tak ściągnąć ludzi ze wszystkich epok?

Pierwsze wzmianki o wiosce rybackiej pochodzą z XII wieku, ale dopiero na końcu XVI wieku Ieyasu Tokugawa – założyciel dynastii uzyskał tereny Kantō jako dzierżawę lenną i uczynił Edo centrum swoich dóbr. Edo – ta nazwa już się wcześnie przewijała – i była to wcześniejsza nazwa Tokio, a także stało się nazwą jednego z bardziej charakterystycznych okresów w dziejach tego kraju. Okres Edo (江戸時代, Edo-jidai) zwany również Tokugawa (德川時代, Tokugawa-jidai) trwał przez 250 lat i rozpoczął się od wygranej przez Tokugawę wojny domowej. Ród Tokugawa przejmował kolejne tereny, przez to znacznie się wzbogacił. Ciekawostką jest, że bogactwo wtedy liczyło się w ryżu – jednostka koku stanowiła  180,39 litrów ryżu – tyle jeden człowiek potrzebował przez cały rok. Szacuje się, że ich bogactwo na prawie 7 milionów koku. Władca przeniósł stolicę z Kioto do Edo, pozostawiając cesarza na południu, a przy okazji umniejszając jego rolę do reprezentatywnej. Zbudował zamek (o którym wcześniej już wspominaliśmy), zaś wokół niego rozplanował siedziby samurajów i panów feudalnych daimyō. Musieli oni tu rotacyjnie mieszkać przez rok – nazywało się to sankin-kōtai. Ta obowiązkowa wyprawa elit do Edo skutkowała tym, że wraz z nimi napływały większe finanse, powstawały nowe drogi prowadzące do różnych części kraju, zwiększyło się jeszcze znaczenie Edo w kraju, jako jego stolicy.

Wraz z rozwojem, do miasta zaczęło się sprowadzać coraz więcej ludzi – powstała warstwa społeczna, którą obecnie nazywamy mieszczaństwo. Gromadziło ono fundusze i bogaciło się, co popychało rozwój usług, rozkwit kultury (wraz z rozwojem tych bardziej niemoralnych usług). Wraz z bogaceniem się miasta w siłę rosła warstwa kupiecka, co wspomagało rozwój rzemiosła – więc była to niemalże samonapędzająca się maszyna.

Szczególnie istotną kwestią było to, że kraj był zamknięty na relacje z resztą świata. Ta samoizolacja służyła wzmocnieniu władzy, ugruntowaniu ich restrykcji i przepisów. Można by rzec, że był to okres gdzie wszyscy się bogacili, chociaż klasowość powodowała, że niektóre grupy społeczne były wyzyskiwane. Ale jak to mówił najsławniejszy Jan Paweł: „Nikt mi niczego nie darował. Do wszystkiego doszedłem ciężką pracą swoich chłopów”.

Znaczącym odnotowania w historii stolicy był wielki pożar Meireki. Wybuch on w 1657 roku i zniszczył ponad 60% powierzchni miasta, zabijając ponad 100 000 ludzi. Gęsta, drewniana zabudowa miasta, silne zimowe wiatry sprawiły, że opanowanie pożaru było prawie niemożliwe. W wyniku pożogi miasto zostało zniszczone, później odbudowane, ale już ze zmianami: ulice zostały znacznie poszerzone, wprowadzono zabezpieczenia przeciwpożarowe, zaś układ miasta został zaplanowany. Przyczyniło się to do transformacji stolicy w potężną metropolię. Pożar stał się symbolem, często przedstawianym w sztuce – ukazującym nietrwałość ludzkich dzieł, i ich tworów.

Rządy za czasów Edo ściśle kontrolowały wszelkie aspektów życia, międzynarodowa izolacja sprawiła, że kraj stał się zacofany technologicznie, więc floty z Europy i Ameryki z łatwością pokonywały Japończyków. Destabilizacja władzy, korupcja, przesunięcie się gospodarki w kierunki wczesnokapitalistycznej, gdzie bogaci odkupywali tereny ziemskie od zadłużonych ludzi, przez to kontrolowała coraz większą część produkcji ryżu (i w konsekwencji dowolnie podnosiła jego ceny) sprzyjała buntowi wobec rządzących (tak zwane „powstania ryżowe”) – doprowadziło to do upadku rządów sigunatu Tokugawa.

I tak nastąpił okres zwany restauracją Meiji.

W 1854 roku Japonia została przymusowo otwarta na resztę świata przez amerykańskiego Komandora Matthew Perry’ego, co przypieczętowało upadek sigunatu. Władza wróciła do cesarza, który przeniósł swoją siedzibę z Kioto do Edo, które również zmieniło nazwę na Tokio. Wprowadzono szereg zmian na wzór Zachodu, między innymi obowiązek szkolny, zniesione feudalizmu i przywilejów stanowych, wprowadzono centralizację władzy oraz powszechny pobór wojskowy. W krótkim czasie z rolniczego kraju stało się jednym z najbardziej uprzemysłowionym krajem Azji.

Ukrócenie feudalizmu niosło ze sobą konsekwencje również dla klasy samurajów (która od dłuższego czasu traciła na znaczeniu), którzy, jako warstwa społeczna, zostali całkowicie zlikwidowani.

Zmiany miały konsekwencje długoterminowe, które sprawiły że Japonia stała się z czasem mocarstwem o znaczeniu międzynarodowym.

I tak dotarliśmy do czasów nam bliższych, mianowicie do II Wojny Światowej. Japonia należała do krajów Osi, więc stała się obiektem ataków aliantów, z czego najbardziej znaczącymi są ataki nuklearne na Hiroszimę i Nagasaki, zaś wcześniej nastąpiło bombardowanie Tokio, które przyniosło prawie 200 000 ofiar w ludziach – więcej niż wspomniany ataki bombowe obu miast łącznie.

Po podpisaniu kapitulacji kraj znalazł się pod okupacją Amerykanów. Wprowadzili oni nową konstytucję, zaczął się proces demokratyzacji kraju. Same Tokio, poważnie zniszczone podczas bombardowań, zaczęto momentalnie odbudowywać, powstawały nowe dzielnice i nastąpił rozwój komunikacji, kolei, metra, co sprawiało że miasto się jeszcze bardziej rozrastało. Zaczęło zjeżdżać coraz więcej ludzi. Lata 50. do 70. XX wieku określone są cudem gospodarczym Japonii. Japonia stała się centrum finansowym o znaczeniu światowym, powstały potężne firmy, budowały się wieżowce i nowe zakłady produkcji, przenosiły się tu korporacje z całego świata, rozwijała się technologia, przemysł, transport. Przybywało coraz więcej ludzi, co również wpływało na kulturę i sztukę Japonii. 

Innymi słowy: Tokio nie można było ignorować.

Metro

Tokijska Komunikacja publiczna jest niesamowita. Same metro ma ponad 300 kilometrów, z 270 stacjami. A oprócz tego jest jeszcze kolej miejska, podmiejska, szybka – więc szyn, torów i wagonów jest tam pod dostatkiem.

Nasza przygoda z komunikacją torową rozpoczęła się podróżą z lotniska. Jest kilka sposobów na dostanie się do centrum, z czego najszybszym jest skorzystanie z prywatnego przewoźnika kolejowego (Narita Express, Tokyo Monorail bądź Keisei Skyliner), który zabierze nas kilkadziesiąt minut do samego centrum, jednak jest to najdroższa z opcji. Może również skorzystać z systemu metra miejskiego, ale wymaga to już kilku przesiadek i trwa dłużej. My skorzystaliśmy z prywatnego przewoźnika, ponieważ byliśmy bardzo zmęczeni i jak najszybciej dostać się do naszego mieszkania.

Ale będąc w Tokio – nie da się uniknąć przejazdu tym środkiem komunikacji. I tu jest bardzo istotna informacja:

#TravelTip: Centralną część miasta obsługują dwie firmy – Tokyo Metro (wraz z Toei Subway), oraz linia kolejową JR. Przestudiuj dobrze mapę w trakcie wybierania trasy.

Jest to o tyle istotna informacja, bo do linii JR należy okrąg idący dookoła centralnej części miasta. Jest więc wysoce prawdopodobne, że w swoim planowaniu podróży będziecie musieli skorzystać z ich przystanków. A kupując jednorazowy bilet, kupujemy go na danego przewoźnika.

Dla osób planujących dłużej pobyć są dostępne opcje wykupienia kart, które się „doładowuje” i można korzystać z różnych przewoźników.

Natrafiliśmy na ten problem już pierwszego dnia, gdy chcieliśmy się przesiąść w metrze na inną linię, a bramki nie chciały nas puścić dalej. Szczęśliwie przy bramkach było okienko z pracownikiem metra, który nam powiedział, że musimy sobie bilet dokupić.

Ogólnie ceny przejazdów z miejsca A do B są również zależne od strefy i przewoźnika, ale gdyby się okazało, że zajedzie się dalej niż powinniśmy – to można skorzystać z automatów, gdzie dopłaca się różnicę  w cenach (często z nich korzystaliśmy).

Wchodzi się na peron przechodząc przez bramki, które mają czytnik, do których wkłada się papierowy bilecik (który można zakupić w automacie przed bramkami), albo przykłada kartę wielokrotnego użytku do czytnika. Od połowy 2026 roku miała być wprowadzona możliwość użycia swojej karty płatniczej, ale nie wiemy, czy się to udało (niektóre prywatne linie na to pozwalały już 2025 roku).

#TravelTip: Czy to linia JR, czy Tokio Metro – wystarczy popatrzeć na oznaczenia – te pierwsze będą w kwadracie, zaś te drugie w okręgu.

JR Pass – karta wielokrotnego użytku również pozwala na skorzystanie z innych prywatnych przewoźników – jak Narita Xpress (lotnisko Narita), czy Tokyo Monorail (lotnisko Haneda).

Jeśli chodzi o przejazd w dalsze strefy, to warto zwrócić uwagę, że są też ekspresowe linie, które zatrzymują się tylko na wybranych stacjach. Nie byliśmy tego świadomi, ale gdy wybieraliśmy się na Kapibarę, to skorzystaliśmy z takiej opcji, wracaliśmy zaś normalną linią – różnica prawie godziny w trasie.

Kultura podróżowania jest na wysokim poziomie – wagony są czyste, wskazane jest zachowanie ciszy; ustępowanie starszym, czy kobietom w ciąży jest oczekiwane. Również wchodzenie i wychodzenie z wagonu – wbijanie się w kolejkę jest bardzo źle widziane. Na peronach nawet są zaznaczone na płytkach kolorowe oznaczenia, które mówią gdzie się ustawić do której linii – osobne ścieżki dla wchodzących i wychodzących – i obserwowanie tego w trakcie godzin szczytów, tego, że ludzie się tego trzymali – uświadomiło jak wielka jest różnica kulturowa między Japonią, a resztą świata (hello Indie!).

#TravelTip: Do planowania podróży nieźle się sprawdzają mapy od google, ale wraz z poznaniem niektórych stacji sami planowaliśmy ścieżkę, by ułatwić sobie życie (podróżowanie z wózkiem).

#TravelTip: Na każdej stacji jest czysta, darmowa toaleta. Toalety dla kobiet mają także dedykowane siedzisko w które można wsadzić niemowlę by bezpiecznie czekało.

Cyk! Stempelek do kolekcji

W Japonii każdy obywatel ma obowiązek wyrobić sobie swoją oficjalną, zarejestrowaną w urzędzie pieczątkę. Jest to odpowiednich certyfikowanego podpisu (w Czechach) albo notarialnego potwierdzenia autentyczności (w Polsce). Stempelek stał się odpowiednikiem podpisu, za najstarszą uznaje się złotą pieczątkę pochodzącą z 57 roku którą cesarz Guangwu z dynastii Han podarował włodarzowi prowincji Nakoku. Przez 1,5 tysiąca lat mogli ich używać jedynie cesarze, samuraje i notable. Do powszechnego użytku weszły dopiero od 1870 (czyli już po zakończeniu epoki Edo).

Istnieją dwa typy pieczątek: Inkan (okrągła, unikatowa, rzeźbiona ręcznie w drewnie, nefrycie, steatycie, kamieniu czy poroży jelenia) oraz Hanko (dowolny kształt, służy do podpisywania mniej ważnych dokumentów). Za ich pomocą podpisuje się dokumenty urzędowe, sygnuje list, zawiera małżeństwo czy otwiera konto w banku. Dodatkowo jest jeszcze Hanakomon – osobisty symbol kwiatowy, wraz z imieniem i nazwiskiem, datą urodzin i kwiatem który został do niej przyporządkowany.

Jest to wielki element kulturowości Japonii która zainspirowała powstania świetnej zabawy: tworząc nową formę podróży – szlakiem pieczątek. A każdy wie, że jesteśmy zbieraczami (punkty UNESCO, cuda świata, magnesy na lodówkę, kesze). Na terenie całego Nipponu znajdują się miejsca, które oferują swoje pieczątki. Są to projekty powiązane z miejscem, w którym się znajdują i z podpisem. Najpopularniejsze są chyba Eki Stamps, znajdujące się na stacjach metra (nie wszystkich) umieszczone są przed bramkami, często są do nich kolejki. Dzieci oczywiście były wniebowzięte i często to one tworzyły zator bowiem chciały kilka razy spróbować odbitek. Miały swoje dedykowane zeszyciki (można znaleźć takie w każdym sklepie papierniczym). Czasem wydawane są okazjonalne serie znaków i dedykowane do nich zeszyty. Większość miejsc turystycznych (świątynie, muzea) także posiadają takowe, jeśli nie znajdujesz – zawsze warto spytać kogoś z obsługi. Zaangażowanie dzieci – gwarantowane!

Pełen spis można znaleźć na stronie (tylko po japońsku): https://stamprally.org/

Świątynia Benten-do

Jednym z bardziej malowniczych miejsc w stolicy jest świątynia Benten-do w parku Ueno. Byliśmy tam dwukrotnie, za pierwszym raz w dniu odwiedzania muzeów. Spędziliśmy wtedy praktycznie cały dzień na spacerowaniu po muzeach, by wraz z zapadającym zmrokiem ruszyć za ludźmi wzdłuż ścieżek zachwycając się sakurą. Tak, było to nasze pierwsze interakcje z Sakurą i być otoczonym ze wszystkich stron kwitnącymi drzewami – umysły doprowadzało to do wiosennej ekstazy (ale tego chyba nie trzeba w tym momencie tłumaczyć – wszak mamy obecnie coś podobnego dookoła). Wieczór nadchodził, lampiony świeciły, a my – bez konkretnego celu – zagłębiliśmy się w park. I tak dotarliśmy do ścieżki wiodącej na środek zbiornika wodnego, gdzie usytuowana była wspomniana świątynia Benten-do.

Benten-dō (弁天堂) jest świątynią poświęconą bogini Benten – bogini bogactwa, szczęścia, mądrości i muzyki. Nie była to świątynia, która zapiera dech w piersiach, ale jej położenie wiele wynagradza. Za świątynią idzie chodnik z drzewami wiśni (odmiana z białymi płatkami), która jest pięknie podświetlona. Tafla jeziora, podświetlone korony drzew obsypanych białym kwieciem z księżycem w prawie-pełni mocno oświetlającym okolicę, a jednocześnie z wieżowcami górującymi gdzieś na skraju widzenia – był to niesamowity obraz.

Byliśmy tam dwa tygodnie później i Niebieska doświadczyła czegoś, co początkowo nazwała deja-vu, do momentu, gdy zorientowała się, że to jest park Ueno, ale już z zielonym listowiem i bez białego kwiecia.

Jeśli więc traficie do Tokio w czasie Sakury – polecamy ten punkt na wieczorny spacer – zdecydowanie jest wyjątkowy. Innym jej wspomnieniem jest to, że spotkała tam wielgachnego szczura i było to jedyne takie spotkanie w calutkiej Azji, o paradoksie – w najczystszym kraju kontynentu.  

Ruiny dworku Kiry

A teraz mały smaczek, który poznaliśmy dzięki geocachingowi. Podczas naszych poszukiwań trafiliśmy na miniaturowy ołtarzyk, który był fragmentem posiadłości Kira Kozuke no Suke, „starszego nad monetą” z czasów Edo. Jego posiadłość obejmowała ponad 8400m2, chociaż obecnie pozostał mały jej fragment, chucznie jednak jest to zwane „parkiem” na oficjalnej stronie dzielnicy Sumida. Znaleźć go można tutaj: https://maps.app.goo.gl/poRs7FaXxDKXLJm6A

Taki mały ołtarzyk

Może nie jest to najbardziej ekscytujących z punktów do odwiedzenia, to wierzcie mi – jeśli zaprowadzilibyście swoich japońskich znajomych w to miejsce i opowiedzielibyście im o historii tego miejsca – zdobylibyście wiele punktów w niesamowitości. Tak też działa geocaching – pokazuje miejsca, o których nawet miejscowi nie mają pojęcia!

Dla nas było to jedno z pierwszych interakcji z obiektami zahaczającymi o religię i kult, więc chłonęliśmy każdy szczegół – otwierając się na nową kulturę i nowe jej doświadczenia.

Nasza pierwsza Tori

Jedna odpowiedź do „[107] Tōkyō-to Tokio-tam”

  1. […] Kioto (ówcześnie siedziba cesarza) i było punktem kontroli ruchu (wspominaliśmy już co nieco o Edo – tam zainteresowanych odsyłamy). Onsenów tam nie odwiedzaliśmy, ani nie załapaliśmy się […]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *