[百五] 105 (hjaku go)
Staramy się chłonąć jak najwięcej tego, co oferuje nam kraj, który właśnie odwiedzamy. Jednym z wybranych przez nas sposobów jest przywdziewanie tradycyjnych strojów. Nazwaliśmy to wypożyczeniem kulturowym i Japonia nie mogła zostać przeoczona pod tym względem. Jednak w tym wpisie najważniejsza jest jedna królowa – Królowa Kapibara. Uważajcie – bo zdobywa serca!
Kapibara jest tylko jedna
Już od dłuższego czasu kapibara jest ulubionym zwierzakiem Aurory. Stało się to na długi zanim ta moda zapanowała w Europie na trasie Singapur-Kuala Lumpur ([031] Malezyjski miszmasz). Miłość jest silna i nie zanosi się na szybką zmianę preferencji. . W takiej sytuacji nasuwa się pytanie – dlaczego kapibary są takie świetne?

Wystarczy zacząć od tego, że to największe gryzonie świata – ta wielka świnka morska może ważyć do 60 kilogramów. Uwielbiają przesiadywać na wpół zanurzone w błocie i po prostu – relaksować się. Są bardzo społeczne – i to nie tylko pośród swoich – bardzo często można je zaobserwować współżyjące z ptakami, małpami a nawet i krokodylami. Z tego też stały się ikoną symbolizującą spokój i „zen”. Nawet zastanawialiśmy się nad tym dlaczego krokodyle ich nie jedzą i doszlismy do wniosku, że pewnie są niesmaczne (odnosimy to do Peruwiańskiego przysmaku którego próbowalismy kilka lat temu i stwierdzamy – świnki morskie są dość żylaste i niezbyt smaczne).
Ta łagodność i przyjazność olbrzymiego gryzonia sprawiła, że pokochał je cały świat. No i Aurora.
Dlatego, gdy moja siostra Asia (pozdrawiamy!) znalazła informację o kawiarnię z kapibarą w Tokio, jej odwiedzenie stało się bardziej wyczekiwane niż gwiazdka. Obecnie w stolicy znajduje się kilka takich przybytków, my zdecydowaliśmy się na https://capyneko.tokyo/.
Kawiarnia taka – nie może być otwartym lokum z dostępem „z ulicy” ze względu na zwierzęta (były też tam koty – druga miłość Aurory), więc trzeba było zarejestrować swoją wizytę na stronie.
#TravelTip: Terminy zapełniają się szybko, zwykle 3-4 tygodnie do przodu więc trzeba to zaplanować zawczasu.
Mały problem był w tym, że takie przybytki też nie przyjmowały zbyt młodych dzieci (z oczywistych powodów), a Aurorze brakowało kilku miesięcy do 6 lat, ale że jest wysoka, szczupła i zdyscyplinowana (kiedy czegoś chce) to postanowiliśmy zaryzykować… Na szczęście nikt dokumentów nie sprawdzał.



Ale uprzednie wypełnienie formularza już nastręczało kilku problemów. Przede wszystkim należało wpisać swoje imię w katakanie – czyli „japońskimi znaczkami”.
#TravelTip: Polecamy to narzędzie do przetłumaczenia swoich danych na katakanę: https://www.sljfaq.org/cgi/e2k.cgi. Batman Trip będzie wyglądał: バトマン・トリップ
W odwiedziny poszły Niebieska i Aurora (Tamara była zbyt młoda, atrakcja niezbyt tania, więc podzieliliśmy dzieci na grupy i każdy ze starszych mógł wybrać jedną, dodatkową atrakcję zapewnioną podczas naszej wyprawy po Japonii).
Powiedzieć, że Aurora była zachwycona, to jak nic nie powiedzieć. Spędziły z Królową Kapibarą (miała koronę) godzinę i wyszła z uczuciem niedosytu. Sama Niebieska też miała możliwość poobcowania z tym stworzeniem i również była nią zachwycona. Aurora miała okazję karmić (kapibary są roślinożernymi stworzeniami, nota bene z francuskiego zwane są świnkami morskimi albo indyjskimi), przytulić, pogłaskać i po prostu z nią pobyć i zdecydowanie jest to coś, co jest w jej czołówce doświadczeń z tego naszego wypadu. Dodatkowo na nasze okienko rezerwacyjne przyszła tylko jedna dziewczynka, która na dodatek nie była za bardzo zainteresowana (rodzice chcieli sprawić przyjemność, ale jak widać nie trafili), zaś trzecia w ogóle się nie pojawiła, więc nasza córka i Królowa miały czas tylko dla siebie.
Jeśli będziecie mieli możliwość – zapoznajcie się z tymi łagodnymi olbrzymami – aż chciałoby się takiego zaadaptować..





Wypożyczenie kulturowe
Tradycji musiało się stać zadość, a japońska stylistyka aż się prosi, by skorzystać z możliwości przywdziania kimona i skarpetek z osobnym paluchem.

wspomnienia niosą zwiewne
kwiaty wiśniowe
Bashō
Wybór miejsca do wypożyczenia strojów wymagał od Niebieskiej sporego researchu w sieci: aby nie przepłacić i wybrać coś ładnego (wszak estetyka jest istotną częścią naszego życia). Dodatkowo wypożyczalnia musiała mieć również stroje dla dzieciaków oraz znajdować się w pobliżu parku by móc sfotografować się na tle Sakury.
#TravelTip: W czasie świąt, weekendów oraz festiwali KONIECZNIE zarezerwuj termin on-line by mieć pewność, że pracownice będą miały wolne moce przerobowe.
Kiedy przyszło do przebierania, trochę zajęło czasu, nim udało się dobrać kolory, szczególnie Baltazar jest wybiórczy chociaż to nie jest nowość. Jednak najwięcej czasu zajęło samo ubieranie się. Mogę to powiedzieć na swoim przykładzie, ponieważ potrzebowałem asysty pracownicy wypożyczalni – wystarczy wspomnieć, że byłem przepasany pasem 4 razy, a każdy oplot przytrzymywał kolejną warstwę ubrań. Jak zawsze był problem z wybraniem czegoś na ponad-azjatycki wzrost, a że jeszcze uparłem się na zielony kolor, to pracownice musiały się natrudzić by outfit dobrze na mnie wyglądał.








Łączny czas ubrania dużej rodziny, wraz z wybraniem i dopasowaniem strojów oraz zapleceniem włosów to około dwóch godzin.
Kimono
Kimono (着物), to tradycyjne ubranie japońskie, którego historia sięga wiele setek lat – pierwotnie było rodzajem bielizny, dopiero około XIV wieku nabrało charakteru „wyjściowego”, jakim cieszy się do dzisiaj. Niegdyś noszone niemal codziennie, obecnie ubierane jest raczej z powodu bardziej oficjalnych uroczystości (śluby, pogrzeby, uroczystości), aczkolwiek wśród starszych kobiet są takie, które noszą kimono na codzień, zaś niektórzy – mają obowiązek noszenia kimono – przykładowo zawodnicy sumo, którzy poza matą muszą nosić kimono. Co dla takiego zawodnika sumo może być uciążliwie z kilku powodów. Dla takich potężnych mężczyzn, koszt takiego stroju może sięgać wielu tysięcy dolarów – kimono tworzy się z jednej bali materiału, więc jeśli coś jest większe niż standardowa bela – musi zapłacić znacznie więcej. Rzecz jasna cena będzie zależała od zdobień, rodzaju materiału, kroju, dodatków i tak dalej, więc również i drobna kobieta może zostawić równowartość samochodu u krawców.
Cena również będzie zależeć od płci. Jak zawsze – w przypadku wyboru ubioru rodzajów, to można przywołać tu analogię do żelów do kąpieli. Męskim wyczyścisz ciało, twarz, włosy, zmyjesz smar, farby, oleje, rdzę i zedrzesz kilka warstw farby z mebli – kobiety mają specyfiki zależne od rodzaju cery, koloru skóry, etapu menstruacyjnego, pory dnia, pogody, układu gwiazd i znaku zodiaku.





I tak dla mężczyzn jest zasadniczo jeden krój, różniący się głownie tkaniną i kolorami – z których te ostatnie to raczej ciemne kolory: czerń, brąz, szarość i granat. Kimono męskie może mieć delikatne wzory, a by zrobić je bardziej uroczystymi dodaje się do niego hakama 袴 (szerokie spodnie), lub haori 羽織 (płaszczyk do kimona).
W przypadku kimona damskiego wybór zależy od wieku, stanu cywilnego, czy okazji. Oto skrócona lista damskich kimon w kolejności od najbardziej uroczystych:
- Furisode (振袖) – pokryte wzorami na całej powierzchni – ubierane na śluby i ceremonię dojrzałości.
- Kurotomesode (黒留袖) – czarne kimono, zdobione poniżej talii, najbardziej uroczyste dla mężatek.
- Irotomesode (色留袖) – jednokolorowe kimono zdobione poniżej talii, noszone przez bliskie krewne młodych na weselu.
- Hōmongi (訪問着) – wzory na ramionach, szwach i rękawach. Na ślubie ubierane przez przyjaciół pannych młodej, ale można ubrać na przyjęcie.
- Tsukesage (付け下げ) – ma skromniejsze wzory niż Hōmongi i są one poniżej talii. Mogą je nosić panny oraz mężatki.
- Iromuji (色無地) – jednokolorowe kimona noszone na ceremoniach parzenia herbaty.
- Komon (小紋) – pokryte drobnym, powtarzalny wzorem na całej powierzchni, można nosić na mieście i ubrać się do restauracji.
- Yukata (浴衣) – lekkie kimono bez podszewki. Nosi się w czasie letnich festynów na świeżym powietrzu, ale też może być pidżamą i szlafrokiem – i może być noszone przez wszystkich w każdym wieku.
- Katabira (帷子) – konopne lub z surowego jedwabiu, lekkie i cienkie na lato.
Do kimon przeznaczone są również dodatki, ale temat może zostawimy dla bardziej ciekawskich, by doczytali sobie we własnym zakresie.








Rzecz jasna w wypożyczalni nikt się nie pochylił nad tym, by wytłumaczyć nam różnicę pomiędzy strojami – patrzyliśmy zatem na cenę (im więcej elementów i wzorów tym wyższy był koszt) i wygląd. No i rozmiar w moim przypadku.
Przebieranie trwało bardzo długo, ale udało nam się wszystkich przebrać i utrzymać kimona w jednym, niezabrudzonym kawałku, więc nie tracąc czasu, przywdzialiśmy drewniane klapki-stringi (o przepraszam, to są Geta 下駄 zwane w Polsce „japonkami”) i ruszyliśmy na cykanie fotek.
Dzieciakom trochę problemu sprawiało poruszanie się w tym obuwiu, ale wyglądaliśmy bosko.
Jako europejczycy przyciągaliśmy uwagę, ale zdecydowanie nie było to tym samym, co doświadczyliśmy chociażby w Chinach (wypożyczenie kulturowe), więc w miarę spokojnie mogliśmy się zatrzymywać i próbować zmusić dzieciaki do ustawienia się do zdjęcia.
Kierowaliśmy się w stronę parku Sudima, by zrobić sobie sesję w otoczeniu drzew wiśni, a także by coś przekąsić.
Wymagało to przejścia przez świątynię Sensji-jo, by później przejść mostem nad Wisłą (tak określamy każdą rzekę w odwiedzanych przez nas miastach – ku zgrozie rzekologów) i dotarliśmy do docelowego parku. Tutaj mogliśmy przycupnąć, zajadać się sushi, wypić po słoiczku sake i pogonić gołębie (zostawimy Wam domyślenie się, kto zajął się którą aktywnością).
#TravelTip: Wypożyczenie kimona wymaga zostawienia wysokiego depozytu a także podpisania umowy, w której potwierdzamy, że jeśli oddamy je zabrudzone to musimy ponieść koszty czyszczenia. Należy zatem bardzo na nie uważać.
Dzień przy dobrej zabawie chylił się ku końcowi, a my musieliśmy zdążyć z oddaniem strojów przed zamknięciem, więc nie spędziliśmy wieczoru spacerując w kimonach – i tak dosyć mocno nas wyziębiło – widać trzeba było w wyborze strojów kierować się również warunkami atmosferycznymi – ale nikt nas o tym nie powiadomił!
Po oddaniu strojów dorośli dostali na pamiątkę noszone przez siebie skarpety z oddzielonym palcem (Tabi 足袋), a dzieci – ku wielkiemu żalu – już nie. A szkoda.








Asakusa
Asakusa 浅草. to była dzielnica Tokio, obecnie część jednego okręgów – Taitō (台東区), na które dzieli się metropolia Tokio. To w tamtej części miasta wypożyczyliśmy stroje i zrobiliśmy sobie zdjęcia.
Jest jedną z najbardziej znanych części miasta, do niedawna uważaną za najbardziej rozrywkową. Mieściła ogromną ilość teatrów, domów Gejsz etc. tu powstało pierwsze kino w Japonii i pełno innych miejsc uciechy. Swój charakter zyskała z powodu rosnących zysków właścicieli spichlerzy w sąsiedniej dzielnicy Kuramae, które to przechowywały ryż, który był używany jako środek płatniczy dla robotników. Nadmiar gotówki i brak pomysłu co z nią zrobić zaowocował miejscami, gdzie potrzebę pozbycia się gotówki można było uskutecznić. Ale nie tylko samymi teatrami człowiek żyje – wszak powinien podziękować przychylnym duchom za ich opatrzność, więc została tu z zbudowana (w VI w. n.e.) świątynia Sensō-ji 浅草寺.





To największa świątynia w Tokio. I jedna najczęściej odwiedzana świątynia na świecie z 30 milionami turystów rocznie. Jest to sanktuarium bogini miłosierdzia bosatsu 菩薩, która bierze na siebie cierpienie i pozwala odzyskać siły po walce. Legenda głosi, że dwaj bracia wyłowili posążek w rzece, ale nie wiedząc co to jest – wyrzucili go z powrotem do wody. Sytuacja powtarzała się wielokrotnie, więc w końcu wzięli przedmiot do wodza, który rozpoznał bosatsu Kannon. Władca przebudował wtedy swój dom na świątynię, a sam został mnichem (żona musiała być zachwycona). Następnego dnia na wzgórzu wyrosło tysiąc sosen, zaś z nieba przybył złoty smok. Dlatego też świątynny taniec, który się wykonuje się z okazji świąt nazywa się kinryū-no-mai (taniec złotego smoka). Przybytek przyciągała kolejne masy turystów, co spowodowało, że mała wioska rybacka szybko się rozwinęła. I jak widać dzieje się tak do dzisiaj.
Możecie sobie zatem wyobrazić, że było tłoczno. Ale nie w takim strasznym chińsko-hinduskim stylu. Raczej na zasadzie „trudno znaleźć kadr bez ludzi w tle”. Przeszliśmy ją trzy razy, o różnych porach dnia, więc mogliśmy na wszystko popatrzeć pod innym kątem. Ciekawostką były takie stanowiska z wróżbami. Wrzucało się 100円 i losowało patyczek z numerkiem. Wylosowany numer wskazywał na wróżbę. Całkiem niezła automatyzacja wróżbiarstwa.
Do kompleksu wchodzi się przez z Kaminari-mon (Bramę Gromu), by następnie przejść 250 metrów wąską uliczką, która obecnie stanowi pasaż handlowy z pamiątkami i tradycyjnymi słodkościami. Dociera się do drugiej bramy – Hōzō-mon (Brama Skarbiec), w której przechowywane są święte pisma i skarby świątyni. Za tą bramą znajduje się główny budynek Kannon-dō, i pięciopiętrowa pagoda. To właśnie tam jest wystawiona kopia figurki (ponoć oryginał został raz schowany i nigdy nie jest wyciągany na widok publiczny – wcale nie wygląda to jakby ktoś zgubił oryginał).
Największe wrażenie robią bramy świątynne. Są masywne, bogato zdobione i mają chyba największe latarnie-lampiony jakie było nam dane zobaczyć na żywo – dają bardzo podobne wrażenie jak wielkie dzwony w europejskich świątyniach – szczególnie jak się pod nimi przechodzi.








Do parku
W Tokio udało nam się odwiedzić kilka parków- w tym wspomniany wcześniej Sumida Park. Sumida 隅田川, to zarówno nazwa rzeki jak i jednego ze wspomnianych wcześniej okręgów metropolitalnego Tokio. Sam park jest dosyć charakterystyczny, bo obejmuje tereny zielone po obu stronach rzeki – co czyni go wyjątkowym pod tym względem. Tam to również przysiedliśmy na piknik. Z tego parku jest bardzo dobry widok na Sky Tree. Poza otwartym, zielonym placem, znaleźć tam można obszary, które można określić jako „ogrody” japońskie (a to zaskoczenie). Wspomnieliśmy wcześniej o parku Ueno, który ma w sobie największe zagęszczenie muzeów ze wszystkich znanych nam parków świata.
Tokio mimo ogromnej ilości ludzi, ma sporo zielonych terenów i wcale nie są zatłoczone. Wszystkie posiadają wspólne mianowniki charakteryzujące stołeczne parki na które składają się: toaleta z ciepłą wodą i automatyczną deską sedesową, drzewa wiśni, lampiony na drzewach oraz brak kosztów na śmieci.











Dodaj komentarz