[100] Ciepłe wskazówki – edycja hinduska


Jakoś się tak złożyło, że wraz z zamknięciem etapu „Indie” otwieramy pierwszą setkę naszych wpisów.

Złapcie zatem długopisy i notatniki, ponieważ – jak zawsze – będziemy dzielić się naszymi wskazówkami!

Jedzenie, zdrowie i usługi

Zaczniemy z grubej rury – jak przeżyć w Indiach by nie umrzeć (hue hue).

Temat jest wałkowany w każdym możliwym miejscu, więc my również dorzucimy kilka swoich groszy.

Szczepienia

Może jesteśmy dziwni ale wierzymy w to, że ziemia jest w miarę okrągła oraz w to, że szczepienia ratują życie. Przed wizytą w Indiach poniższe wakcynacje są mocno rekomendowane: WZW typu A, WZW typu B, tężec, błonica i krztusiec, a także dur brzuszny. Szczególnie WZW typu A, oraz dur brzuszny jest czymś, co zalecamy – ponieważ mamy tu ochronę w przypadku spożycia skażonego jedzenia, lub wody. Trzy miesiące przed przylotem zaszczepiliśmy jeszcze nasze środkowe dzieci na gruźlicę. Aurora i Makary, z racji tego, że urodzili się w Czechach, to nie mieli podanej dawki immunizacji, a ogarnięcie tego w wieku przedszkolnym jest nie lada wyzwaniem. Nie udało nam się to w Polsce ale bez problemu i od ręki mieli dostępne szczepionki w Tajlandii. Na koniec, chyba najważniejsze szczepienie jeśli się podróżuje po Azji – wakcynacja przeciwko wściekliźnie. Rzecz jasna nie jesteśmy lekarzami, więc każdą decyzję należy skonsultować z lekarzem (i go później posłuchać!).

Jedzenie

Kwestia jedzenia jest również istotną sprawą. Należy trzymać się kilku zasad, by zmniejszyć prawdopodobieństwa zatrucia pokarmowego:

  • Wodę pić jedynie butelkowaną (sprawdzajcie, czy nakrętka nie była przypadkiem już odkręcana).
  • Unikać napojów z lodem (wszak nie wiadomo skąd ten lód może pochodzić).
  • Nie jeść owoców i warzyw bezpośrednio po zakupie – należy je wcześniej odparzyć! Wyjątkiem są takie, które można obrać, tj. banany, czy mandarynki. Wszelkie nieobieralne mogły być przemyte wcześniej wodą niewiadomego pochodzenia, lub narażone na pozostałości po roznoszących choroby muchach. My kupowaliśmy np. pomidory, które później w hostelu przemywaliśmy wrzątkiem (swoją drogą, nasz hostel nie był wyposażony w czajniki, więc sobie musieliśmy zakupić – a do gotowania wody i tak używaliśmy wody butelkowej).
  • Usta, po myciu zębów, również przemywamy wodą z butelki.
  • Unikać jedzenia zawierających mięso od ulicznych sprzedawców (większość dań i tak jest tutaj  wegetariańskich).
  • Zaleca się przyjmowanie probiotyku przez cały pobyt, a kurację zacząć już tydzień przed przylotem na miejsce.

Ogólnie unikaliśmy jedzenia czegokolwiek przygotowanego przez ulicznych sprzedawców – żywiliśmy się owocami i groszkiem, lub chlebem z dżemem – albo jadaliśmy w restauracjach. Jak już się odważyliśmy na spróbowanie lokalnej kuchni, to było to takie doświadczenie, że nie chcieliśmy wracać do żadnej innej (dorośli).

Z czystością w restauracjach często było na bakier (lepiej nie zaglądajcie do kuchni), ale jest większe szanse na to, że turyści wrócą na miejsce, gdzie nie złapali zatrucia pokarmowego. A zostawiona opinia w Internecie może odstraszyć…

A jeśli chodzi o opinie w Internecie – tutaj ze szczególnym naciskiem na wynajmowanie mieszkania:

TravelTip: starajcie się patrzeć poza opinie 10-gwiazdkowe od hindusów – lepiej skupić się na opiniach od odwiedzających z poza kraju – większe szanse, że nie są to kupione opinie (tak, opinie można sobie kupić, więc jeśli coś wydaje się zbyt piękne by było prawdziwe – najpewniej takim jest).

Jedną z ciekawostek jest niesamowicie wysokie stawki w usługach prania ubrań. Samoobsługowych pralni nie widzieliśmy, zaś każdy t-shirt, spodnie, bielizna czy skarpetki (na szczęście w parach) są liczone osobno…

Toalety i higiena

Jest to bodaj największe zmartwienie każdego podróżnika ale jest to temat do „ogarnięcia”. Przede wszystkim trzeba mieć przy sobie mokre chusteczki  i środek dezynfekcyjny.

Publiczne toalety które znajdujące się przy zabytkach czy centrach handlowych prezentują normalny, czysty poziom i nawet jest papier toaletowy (to więcej niż można by powiedzieć o takim przybytku w szkole z lat 90.). Są one bezpłatne i do wyboru jest zachodni sedes albo azjatycka dziura w ziemi.

Poza takimi miejscami nie polecamy korzystać. Raz tylko zbliżyliśmy się do jednego obiektu ale na odległość dało się ocenić, że nie należy tam wchodzić. Wulicznych toaletach spuszcza się wodę za pomocą wiadereczka, do którego nabiera się wody z wiadra – stąd zalana podłoga, to normalny widok.

Transport

Pociąg

Podróżowanie po Indiach koleją jest doświadczeniem samym w sobie i jeśli się chce chociaż liznąć ten kraj (chociaż może lepiej nic nie lizać), to nie może odbyć się bez udziału pociągów. Wszak jest to 4. najbardziej rozbudowana sieć kolejowa na świecie, licząca około 126 tysiące kilometrów, 7300 stacji, obsługująca około 23 miliony pasażerów dziennie w 13500 pociągach osobowych.

Mimo to, ich system komputerowego zakupu biletów i rezerwacji miejsc jest… BEZNADZIEJNY! Nie jest to nasza opinia – jest to powszechne przekonanie pokutujące nawet wśród Azjatów. My się zderzyliśmy ze ścianą i mimo posiadania hinduskiego numeru telefonu, nie udało nam się skutecznie przejść systemu rezerwacji  – nie mówiąc już o zakupie biletu. Jeśli Wam się to uda – to może warto zacząć puszczać totolotka…

#TravelTip: Najbardziej optymalnym sposobem nabycia biletu na pociąg jest pośrednik https://12go.asia/en. Trzeba pamiętać, że bilet należy kupić wcześniej bowiem przetworzenie zakupu może potrwać 2-3 dni.

Co jest absolutnie najważniejsze z naszego punktu widzenia to fakt, że istnieje tam 7 klas wagonów, z czego te ostatnie przedstawiają te dzikie tłumy znane z memów, które wystają zza okna i siedzą na dachu. Wyższe klasy powinny spokojnie być w zasięgu europejskiego portfela i estetyki, dzieci poniżej 5 lat w ogóle nie potrzebują biletów. O klasach pociągów i naszych perypetiach rozpisywaliśmy się już wcześniej, więc jeśli ktoś ma niedobory frustracji, to zapraszamy do wpisu Hinduska kolej państwowa.

Metro

Indie mają więcej linii metra, aniżeli Polska (łącznie ponad 1000 km), więc nie śmiejcie się – jest o czym pisać.

Nasze doświadczenia z podróżowaniem metrem są dobre. Mimo, iż niejednokrotnie dotarcie wymagało od nas wnoszenia i znoszenia wózka po schodach, to same pociągi są czyste, wygodne i tanie (brzmi to jak niemożliwy do spełniania „trójkąt” usług).

Aby w ogóle wejść do metra należy przejść przez bramki kontrolne i zeskanować bagaż. W teorii, bo w praktyce wózek przejeżdżał bez inspekcji. Warto zaznaczyć, że istnieją osobne bramki dla Panów, a osobno (z zasłonką) dla Pań. W Indiach mają również osobne wagony, wyłącznie dla kobiet i dzieci (chyba, że się jest mną, który dumnie z wózkiem wparowuje przez różowe drzwi). Jeśli jakiś hindus próbowałby się dostać do tego składu to od razu został by wygoniony (zapewne przy użyciu rękoczynów) ale najwyraźniej przyjezdni mają „ulgę turystyczną”. Na peronach wyraźnie są zaznaczone miejsca przyjazdu specjalnych przedziałów, zazwyczaj na początku składu.

Koszty przejazdów `nie są wygórowane, chociaż spodziewaliśmy się jeszcze niższych stawek, Odnieśliśmy również wrażenie, że nie jest to pierwszy wybór formy transportu. Być może jednak cena jest poza zasięgiem typowego hindusa.

Travel Tip: W Delhi można zainwestować w Metro Tourist Card, są opcje 1-dniowe (200 Rs- około 10 pln) bądź 3-dniowe (500 Rs – ok. 25 pln). Samemu doładowuje się kartę dowolnymi środkami do maksymalnej kwoty 3000 Rs.  Kartę trzeba odbić podczas wchodzenia i wychodzenia ponieważ cena nalicza się na długość trasy, zdobyć je można w maszynach przed wejściem do metra bądź w biurze Obsługi Klienta.

Tuk Tuk

Zdecydowanie największe wzięcie mają tuk-tuki.  Nie jest to zaskoczeniem – wszak na takie pojazdy napotykaliśmy się podczas naszej azjatyckiej przygody wielokrotnie. Jednakże przejażdżka tuktukami w Indiach dodała do naszej puli doświadczeń czegoś nowego – przejazd przez zatłoczony bazar. Szybko doszło do nas, że te poobijane karoserie, to nie taki zabieg estetyczny, ale konsekwencja ciągłego przebijania się przez tłumy ludzi i pojazdów. Wehikuły sprowadzane do kraju na samym początku mają wzmocnione klaksony, dostosowane do tamtejszych potrzeb (czyli jest bardzo głośno).

Ale nie demonizujmy – jak tylko udawało się wyjść z najtłoczniejszych rejonów, to same przejazdy były w miarę spokojne i bezstresowe – tuk-tuki nie osiągają zawrotnych prędkości, więc nawet kierowcy z ciężką nogą nie są w stanie pobawić się w rajdowców. Inna sprawa z kierowcami samochodów, ale tutaj odsyłamy do naszego pierwszego przejazdu zaraz po dotarciu do Indii (Indie miesiącem wege).

Złapanie tuk-tuka jest dosyć proste – zwykle sami kierowcy oferują podwózkę, a jeśli nie, to wystarczy podejść do pierwszego lepszego, zaparkowanego przy ulicy pojazdu.

Gdy przyszło nam upolować pojazd poza centrum, musieliśmy się odwołać do technologii – w tym przypadku padło na Uber, w którym masz możliwość wybrania tuk-tuka jako rodzaj pojazdu. Uber też służył jako pomoc w ustaleniu mniej-więcej ceny przejazdu. Jest to szczególnie cenna wiedza w momencie negocjacji ceny za przejazd. Nie zdarzyło nam się, ale znane są przypadki, kiedy mimo ustalonej ceny, kierowca na końcu żądał większej kwoty. Tutaj pozostawiamy już waszym charakterom, jak rozwiązać taką kwestię. Ale co warto zapamiętać – lepiej mieć przy sobie gotówkę w mniejszych nominałach – nie będziecie postawieni wtedy w sytuacji, kiedy to kierowca nagle „nie ma jak wydać, więc może jednak zapłacimy 500?”.

Samoloty

Siatka połączeń lotniczych jest bardzo bogata ALE zawsze należy sprawdzić jakość bezpieczeństwa danego przewodnika. Bardzo dużo linii lotniczych nie spełnia europejskich standardów – nie chodzi tylko o punktualność czy obsługę – ale przede wszystkim o stan techniczny samolotów, które np. zostały wycofane z użytku w Europie. Skutkuje to wypadkami, bądź tzw. „epizodami” lotniczymi. Zatem pod wieloma względami najbezpieczniejszym sposobem na podróżowanie po Indiach są pociągi. My skorzystaliśmy raz z lotu krajowego (AirIndia) i byliśmy bardzo zadowoleni pod kątem ceny, obsługi, punktualności i przekąski (zbyt ostra dla dzieci).

Najbezpieczniejsze hinduskie linie lotnicze to:

  • IndiGo (uważane jednocześnie za najgorsze pod kątem punktualności i obsługi)
  • AirIndia (może nie brzmi to najlepiej biorąc pod uwagę katastrofę z 2025 roku w której boeing dreamliner rozbił się tuż po starcie, ale w tym wypadku podejrzewa się celowe działanie pilota. Na dzień dzisiejszy nie ma jeszcze jednak rozstrzygnięcia przyczyn wypadku).
  • Vistara
  • Akasa Air

Najmniej bezpieczni hinduscy przewoźnicy to:

  • Air India Express
  • Alliance Air
  • Spice Jet

Prywatni kierowcy

Bardzo popularnym środkiem transportu wśród turystów jest zatrudnienie kierowcy na cały czas pobytu w Indiach. Zazwyczaj robi się wtedy „objazdówkę” po Złotym Trójkącie (Delhi – Agra – Jaipur). Wybór ten na pewno ma swoje plusy, jakim są niezależność i relatywnie niska cena. Kierowca zawsze coś poleci, dogada się z innymi i zajedzie tam gdzie turysta chce. Dużym minusem jest natomiast stan techniczny samochodów jak i dróg. W samochodach rzadko jest klimatyzacja, pasy bezpieczeństwa czy nawet okno które się otwiera. Najgorszym natomiast może się okazać szaleńcza jazda takowego kierowcy, zatem jeśli ktoś się już decyduje na takie rozwiązanie, to koniecznie z polecenia osoby która już tam była.

Indie z Dziećmi/Dzieci w Indiach

Temat kontrowersyjny, stresujący ale i niesamowity. Przed przylotem do kraju mieliśmy dwa życzenia, Ja miałem nadzieję, że nikt się z nas nie zatruje. Niebieska z kolei jak mantrę powtarzała dzieciom, żeby się nie zgubiły i że trzymamy się za ręce cały czas.  Dwa razy zdarzyło nam się, że ktoś do mnie mówił „pilnuj dziecka bo Ci je ukradną” więc pilnowaliśmy się bardzo. Ale reasumując: udały się nam obie z tych rzeczy.

Place zabaw

Wydaje się to temat prozaiczny przy wspomnianych powyżej obawach ale dla dziatwy to było najważniejsze. Indie mają place zabaw i to naprawdę nie najgorsze. Zwiedziliśmy większość Azji południowo-wschodniej i do tej pory mogliśmy to powiedzieć tylko o Wietnamie. W samym Delhi odwiedziliśmy kilka takowych, zawsze znajdowały się one w parkach. Stan techniczny był różny, czasem przywodził nam na myśl lata 90. czyli generalnie jest dobrze, ale znajdą się tam takie konstrukcje w których ryzykuje się życiem (dało nam to powiew naszego dzieciństwa). Place zabaw są nieogrodzone, zazwyczaj zajmują sporą powierzchnię. Jeśli plac zabaw znajduje się na terenach zabytkowych  (np. park przy Mauzuleum Humayun’a) to wówczas można wejść na jego teren tylko z dziećmi, pracownik pilnuje by nich inny tam się nie plątał.

Parki

O ile miasto nie znajduje się na pustyni (bądź jej styku jak Puszkar) to znajdziemy tereny zielone w każdym mieście. Każdy jeden jest ogrodzony, i zamykany pod wieczór. Zdarzyło nam się zobaczyć nawet drut kolczasty nad ogrodzeniem aby upewnić się, że nikt nie będzie się tam kręcił po nocy. Wchodząc do parków najczęściej przechodzi się obok budki ze strażnikami, których (chyba) głównym zadaniem jest wygonić wszystkich odwiedzających przed zamknięciem, co sygnalizuje się gwizdkami. Hinduskie parki są czyste i przyjemne. Jest to ostoja i miejsce ucieczki od wysokich temperatur dlatego często parki te są płatne (tylko dla turystów, lokalsi mają wstęp za darmo). Jedynym – i niestety sporym minusem – jest wszechobecność psów, także w parkach. Z plusów – krowy nie mają do nich wstępu.

Jedzenie

Wyzwaniem numer jeden w kraju kolorów było „Czym nakarmić stworki”?  Po trzech tygodniach tam spędzonych mamy kilka obserwacji.

  • Jedzenie tylko owoców, warzyw uprzednio wyparzonych bądź takich które mają skórki do obrania.
  • Zupki „chińskie” dostępne w każdym sklepie
  • Chleb z dżemem/pomidorem/papryką
  • Restauracje: upewnić się, że jedzenie będzie niepikantne. Prawie każde miejsce oferuje makarony, które jednak mocno doprawiają. Musieliśmy użyć mocnych argumentów aby dostać w końcu potrawę która nie jest ostra („Jeśli będzie pikantne to nie płacę”).
  • FastFood: Jest to spore ułatwienie jeśli już się wie które przygotowują odpowiednie posiłki. Spośród wszystkich nam znanych możemy potwierdzić, ze nie-ostre jedzenie można zjeść w McDonaldzie i Subway. Tylko pikantne opcje (w tym frytki) znajdziemy natomiast w: Burger Kingu, Domino’s Pizzy i KFC.

Transport

Kobiety z dziećmi mają pierwszeństwo w zakresie miejsc siedzących na dolnych kuszetkach. Dzieci do lat 5 mają darmowe przejazdy koleją ale wymagane jest przedstawienie dowodu ich wieku. Dla podróży  z maluchami zdecydowanie należy wybrać klasę z obowiązkową rezerwacją miejscy czyli: 1AC, 2AC, ewentualnie 3AC, absolutnie nic poniżej tego standardu. Im wcześniej rezerwuje się dany pociąg tym większa szansa, że zostaną przydzielone miejsca na dolnych pryczach (nie ma możliwości samodzielnego wyboru).

Dzieci do wzrostu 90 cm mają darmowe przejazdy metrem, dzieci powyżej tego wzrostu płacą normalną stawkę. Przy każdym wejściu do metra znajdują się miarki, czasem musieliśmy wskazać czy Makary już wyrósł czy jeszcze może jechać za darmo. Wózek nie podlega dodatkowej opłacie, czasami jest natomiast obiektem frustracji ponieważ najczęściej trzeba znaleźć osobę która posiada klucze do bramki dla niepełnosprawnych. Często też trzeba długo czekać do wind które zazwyczaj okupują mężczyźni w sile wieku. 

Bezpieczeństwo

  • Tłum

Największą obawą w tej podróży  było nasze bezpieczeństwo a że nam nic złego się nie przytrafiło to uznajemy, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Delhi było bardziej stresujące niż inne miejsca ponieważ ocean ludzi sprawia, że zdarzało się nam rozdzielić na dwie grupy (po 2 dzieci na jednego dorosłego). Najważniejsze to nauczyć dzieci, że absolutnie ciągle i zawsze trzymamy się za ręce.

  • Zwierzęta

Psy są wszędzie, biedne, wygłodzone i szukające kawałka strawy dla siebie. Jeśli są to pojedyncze sztuki to nie ma problemu, jednak jeśli zbierze się większa grupa to już mogą być agresywne (informacja od hosta). Nam się nic złego w tej materii nie przytrafiło.

Małpy wydaje się przyjazne, są wszechobecne ale to naprawdę wredne stworzenia. Są niebezpiecznie, agresywne i przenoszą wściekliznę. Naszym absolutnym priorytetem było szczepienie przeciwko wściekliźnie. Śmiertelność w momencie zakażenia (nie ugryzienia) to 100 %.

Krowy to chyba najbardziej sympatyczne stworzenia, potrafią się ocierać o udo człowieka żeby zdobyć trochę groszku cukrowego albo przyczajają się aby zgarnąć ziemniaczka z warzywnego stoiska. Te indyjskie to połączenie pandy i kota.

Żółte Osy (Ropalinda Marginata) mogą być bardzo niebezpieczne, ich użądlenia wywołują silną reakcję alergiczną. W takim przypadku wymagana jest natychmiastowa hospitalizacja, zwłaszcza w przypadku dzieci.

  • Interakcje

Hindusi (jak zresztą ogólnie Azjaci) są bardzo pro rodzinni i ciekawi podróżnych. Bardzo dużym zaskoczeniem był dla nas fakt, że nie naruszają przestrzeni osobistej dzieci. Bardzo wiele razy byliśmy pytani czy mogą sobie z nami zrobić zdjęcie ale nigdy nie nosiło to znamion nagabywania, wszystko było bardzo sympatyczne. Wielokrotnie oferowano dzieciom jakieś przysmaki/słodycze ale były zawczasu nauczone, że zawsze mają odmawiać.

Podsumowanie

Pod koniec każdego kraju robimy wewnątrzrodzinną ankietę zadowolenia klienta. I nie – nie ma możliwości przerwania połączenia, nasi konsultanci trzymają władzę (drzwi od lodówki), więc nie ma opcji niewyrażenia swojej opinii.

Dziecięce „top” w Indiach:

  1. Holi (Holi – święto kolorów)
  2. Wielbłądy (Radżastan: Miasto wielbłądów)
  3. Jantar Mantar (Astronomia czy Astrologia?)
  4. Ogród Pięciu Zmysłów w Delhi (Namaste Bharat!)
  5. Ogólnie krowy (Święte Krowy)
  6. Świątynia-Małpa (Namaste Bharat!)
  7. Rejs Statkiem po Udaipurze (Radżastan: Białe miasto)

Niebieska:

  1. Udaipur – Białe Miasto, jego architektura, przestrzeń, klimat, biel, detale i jeziora (Radżastan: Białe miasto)
  2. Holi (Holi – święto kolorów)
  3. Jedzenie (Koło Zagłady)
  4. Kolory – ubrań, kropek, architektury, murali, proszków.
  5. Mauzoleum Humayun’a w Delhi (Tak, nie, nie wiem, może)

Adam:

  1. Udapiur (Radżastan: Białe miasto)
  2. Mauzoleum Humayun’a w Delhi (Tak, nie, nie wiem, może)
  3. Qutub Minar (Savasana, czyli pozycja trupa)
  4. Tuk-Tuki
  5. Patrika Gate (Jaipur poza różowością)

Namaste!

Żegnamy się z Indiami. Polecimy klasykiem i powiemy, że to kraj pełen kontrastów ale tak dokładnie nam się on jawi. Jest bardzo głośno gdy od godziny 5 słychać popowe kawałki puszczane z głośników w każdej świątyni, i niesamowicie cicho  w miejscach kultu. Jest brudno w skali makro: na ulicy, przy bazarach, na dworcu ale każdy sprzedawca dba o swój kawałeczek chodnika aby był wymuskany a zabytki utrzymują europejski standard higieny (łącznie z toaletami). Trąci śmieciami tam, gdzie ich pełno ale pachnie obłędnie tam gdzie ktoś gotuje. Jest tłumny w największych miastach i zwłaszcza na dworcach ale daje miejsce na wyciszenie i samotność poza nimi. Pełno tam prób wyzysku turystów przy jednoczesnej ludzkiej serdeczności.

Kraj ogromny, pełny niesamowitej, całkowicie różnej kultury od otaczającej go Azji. Pełen biedy i nieprzyjemnych z tego wynikających konsekwencji. Daleki od naszych standardów higieny i porządku.

Ale jednocześnie pełny entuzjastycznych ludzi, niepowtarzalnej sztuki, wspaniałego jedzenia i pięknych widoków.

Warto zatem wyłączyć pesymizm (którego byłem pełen przed przyjazdem), nie demonizować kraju i dać się przekonać na spróbowanie – a być może i Wy znajdziecie w Indiach coś, co poruszy Wasze serca?

Namaste!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *