入口 – wejście

Dzisiejszy wpis będzie ciągle aktualizowanym postem, gdzie postaramy się zebrać wszelkie wskazówki, instrukcje i dobre rady, które pozbierały nam się podczas pobytu w Chinach.
Zanim jednak zaczniemy rozmawiać o praktycznych aspektach tej wyprawy, popatrzmy jaki uczestnicy się na tę wyprawę zapatrywali.

Statystyki
Dieta, oraz zmiana stylu życia odcisnęły swoje piętno na każdym z nas. Rzućmy okiem jak to wygląda:
- Adam -2kg
- Niebieska -2kg
- Baltazar +2kg
- Aurora +3kg (największa wymiataczka pierożków)
- Makary +2kg
- Tamara bez zmian
Nauczyliśmy się odczytywać dwa słowa już pierwszego dnia: wejście (lambda i ciężarówka od tyłu) oraz wyjście (dwa trójzęby i ciężarówka od tyłu).
Znamy trzy słowa – xie xie (dziękuję), siga (cztery) oraz ni-hao, lub jak to dzieci mówią „michał” (dzień dobry).


Wywiad
Gdy zapytaliśmy dzieci, co im się najbardziej podobało, oto jakie dostaliśmy odpowiedzi:
Wszystkie dzieci, na pierwszym miejscu wskazały przejazd szybką koleją. Być może na odpowiedź wszystkim miał wpływ fakt, że to Baltazar pierwszy odpowiedział i może coś zasugerował.
Drugą, najczęściej wspominaną rzeczą było przebieranie się. Szczególnie atrakcyjna opcja zarówno dla starszych i młodszych. Tutaj należy wspomnieć, że Baltazarowi nie tylko spodobało się przebieranie, ale również panie w przebraniach. Jak widać, nie ustaje w poszukiwaniu swojej księżniczki i nie bierze pierwszego lepszego rozwiązania.


Wśród wymienionych odpowiedzi przewijały się również Wieli Mur, oraz Zakazane Miasto. Jak widać nie tylko my byliśmy pod wrażeniem metody tworzenia w Chinach poprzez rzucanie wystarczająco wielu ludzi w dany projekt, by musiał być zrealizowany. Listę dobrych chińskich wspomnień zamykają pierożki, festiwal latarni oraz oceanarium.

To teraz może nasze wrażenia. Chiny, które widzieliśmy są pełne sprzeczności – Pekin, stolica, centralna część ma niską zabudowę, więc jest mniej ludzi na danym obszarze i da się to odczuć, szczególnie jak zaczniemy porównywać z innymi obszarami. Jak się jedzie pociągiem, to mijamy małe miasteczka, które rosną w górę, pełne wieżowców typu kopiuj-wklej. Nie obrażając, wygląda to na chów klatkowy, gdzie do dolnych pięter nie dociera światło słoneczne. Przy takiej ilości ludzi trudno złapać perspektywę Europejczyka, gdzie „wszystko mogę i jestem wyjątkowy”. Jednocześnie ludzie są sympatyczni, wydają się być w miarę zadowoleni z tego co ich otacza (zaznaczam, że to wrażenie, nie mieliśmy okazji nikogo wypytać), życie skupia się w okól pracy, jednocześnie nie odczuwa się zawiści do sąsiada i zazdrości pieniądza.

Wszechobecne skutery powodują, że trzeba się oglądać przez ramię, jednocześnie nie ma drogowej agresji i „dumy” kierowcy, który nie pozwala się wyprzedzić. Wszyscy rozumieją, że należy się wpuszczać, by w ogóle móc gdzieś dojechać. Wydaje się, że aparat władzy jest obecny i czujny, wszechobecność kamer, nawet w małych, bocznych uliczkach daje wyobrażenie, że Wielkie Oko patrzy i notuje przewinienia.

Czy Chiny są dobrym kierunkiem dla rodzin z dziećmi? Tak. Z takimi małymi jak nasze – tym bardziej. Dzieci praktycznie nigdzie za nic nie płacą (wejścia do atrakcji, przejazd komunikacją), Chińczycy są bardzo pozytywnie nastawieni do małych szkrabów.
A, z angielskim to tutaj raczej jest na bakier, co możemy zobaczyć poniżej.




Wskazówki
Na wstępie powiemy o tym, że aplikacje w Chinach są trochę inaczej skonstruowane niż u nas. Alipay oraz WeChat to aplikacje kombajny – oprócz swoich pierwotnych funkcji mają wbudowane inne opcje (kupowanie biletów, wzywanie taksówek, tłumaczenie i wiele wiele innych), zatem wspominając o takich małych aplikacjach wewnątrz dużej, nie bądźcie zdziwieni.
Akomodacje
WellCee – nie jesteśmy w stanie wyrazić jak dobrze było trafić na ten portal. Wiele osób, których się pytaliśmy, będąc jeszcze w Polsce, nie wiedziało o nim, dlatego mieliśmy pewne wątpliwości, jednak bezpodstawnie. Znaleźliśmy świetne mieszkania i co ważne – w cenach o wiele niższych niż proponowały portale Booking i tym podobne.
Ze stroną internetową jest coś nie tak, należy pobrać aplikację!

Finanse
Płatności fizycznym pieniądzem praktycznie nie ma. Wszędzie płaci się za pomocą kodów QR.
Wykorzystywaliśmy dwie aplikacje
- Alipay – podpięliśmy do niej kartę Revolut (wirtualną), w Internecie można spotkać się z opiniami, że odrzuca niektóre karty płatnicze, ale nam zadziałało.
W przypadku otrzymywania pieniędzy (np. zwrot kaucji za mieszkanie, lub wypożyczonego przewodnika audio) opcja ta nam nie działała – wyświetlał się komunikat o tym, że jest to opcja jedynie dla mieszkańców Chin.

- WePay – w ramach aplikacji WeChat. Podpięliśmy tę samą kartę Revolut. Zwroty i przelewy od innych ludzi działają bez problemu (chociaż przy większej kwocie trzeba zweryfikować swoją tożsamość poprzez podanych danych z paszportu oraz swoim zdjęciem). Minusem jest, że trzeba mieć tę aplikację – z rejestracją konta są problemy – o tym więcej w rozdziale aplikacje.
Płaci się skanując kod QR – w sklepach, w metrze, w kasach do atrakcji i u każdego ulicznego sprzedawcy.

VPN
VPN jest to (bardzo upraszczając) taki program, który pomaga udawać, że jest się w innym kraju. Pomaga to ominąć ograniczenia krajowe – jak blokada facebooka, messengera, google i ich aplikacji, whatsapp i tak dalej – a także dla oglądania przez streamingi (netflix, disney, HBO, amazon prime itp.) daje dostęp do treści w danym kraju.
- Cisco VPN – jest to aplikacja, którą zainstalowała mi miła pani na lotnisku, gdy kupiłem kartę SIM. Jest darmowa, ale często się rozłącza i działa tylko na telefonie, na którym jest zainstalowana. Jeśli ktoś ma komputer ze sobą, musi korzystać z innych opcji.
- LetsVPN – https://letsvpn.world/login?hl=en opcja płatna, z minimalnym miesięcznym okresem zakupu. Koszt niewielki (ok 50 zł), w ramach której jest aplikacja na jeden komputer i jeden telefon. Działa zarówno na android jak i iOS (iPhone). Działa w Chinach, więc polecamy.

Mapy
By móc się poruszać po nowy miejscu trzeba mieć jakieś dobre mapy, oto z których, naprzemiennie korzystaliśmy w trakcie naszego pobytu.
- Google Maps – Do korzystania z wersji online wymaga również podłączonego VPN. Ma bardzo ograniczone informacje na temat sklepów, restauracji i innych punktów usługowych. Ma problemy z wyszukaniem miejsc, szczególnie jeśli w adresie wklei się Chińskie znaczki. Praktycznie nie korzystaliśmy.
- Mapy.cz – nasza główna aplikacja z mapą. Ma opcję pobrania offline danego obszaru, więc nie trzeba mieć dostępu do Internetu. Bardzo dobrze wyświetla nazwy – zarówno po chińsku jak i po angielsku. Wyraźnie ma zaznaczone przystanki metra oraz jego linie, więc gdy planowaliśmy nasze spacerki, to wybranie odpowiedniego przystanku metra było super proste. Jeśli chodzi o wyszukiwanie miejsc używając Chińskiego alfabetu to na dwoje babka wróżyła.
- Baidu – mapy chińskiego dostawcy. Nie zainstalowaliśmy sobie nawet aplikacji, ale kilka razy weryfikowaliśmy na komputerze pewne punkty i były bez problemu znajdowane. Cały interfejs jest po chińsku, więc wymaga kilkukrotnego przeklikania się, by zrozumieć o co chodzi, ale na drugi raz zainstalowałbym tę mapę, by móc z niej skorzystać raz na jakiś czas.
- Mapa metra w pliku pdf – polecam pobrać sobie mapę samego metra, by lepiej zaplanować trasę w ramach samego metra. Na przyszłość wydrukowałbym sobie taką miniaturę i zalaminował – chociaż na każdej stacji można ją znaleźć na ścianie – ale ile razy się przełączałem pomiędzy mapą, a tym plikiem, tyle szybciej by było mieć to przed nosem.

Tłumaczenie
Żyjemy w tak wygodnych czasach, że telefony są w stanie przetłumaczyć (lepiej, lub gorzej) wszystko, co kamera widzi. Żal by było z tej opcji nie skorzystać.
- Google Translate – aplikacja od google, która ma wbudowaną opcję tłumaczenie tego, co aparat widzi i robi to na żywo, więc nawet nie trzeba robić zdjęcia. Wymaga do działania włączonego VPN. Średnio sobie radzi z rozpoznawaniem mowy chińskiej, ale bardzo dobrze rozpoznaje mówiony angielski.
- Tłumacz w aplikacji AliPay – bardzo dobrze rozumie chiński mówiony, ale niestety nie ma opcji tłumaczenia na język Polski. Z naszą znajomością angielskiego nie było to problemem, ale warto to zaznaczyć. Nie radzi sobie z tłumaczeniem ze zdjęcia, chociaż taka opcja widnieje.
- Widżet Google Translate – tłumacz co jest na ekranie. Super opcja, która pojawia się wraz z zainstalowaniem aplikacji Google Translate oraz włączeniu odpowiedniego widżeta – tłumaczenie tego, co mam na ekranie. Idealna opcja, gdy używamy Chińskich aplikacji, by zorientować się co i gdzie kliknąć i na co się zgadzamy.



Przejazdy
Przejazdy różnymi środkami transportu wymagały pewnej gimnastyki, ale dla chcącego – nic trudnego.
- Metro – podróżowanie metrem, mimo początkowych strachów okazuje się bardzo prosta. Zakup biletów ograniczaliśmy do korzystania z automatów. Należy wskazać stację końcową, oraz ilość, a następnie zapłacić. Przydatna była mapka pdf stacji metra, bo niektóre automaty miały język angielski, inne niekoniecznie, więc porównywanie znaczków, w celu znalezienia stacji było na porządku dziennym. Można również włączyć opcję zakupu biletu w aplikacji AliPay, ale nie korzystaliśmy z tego zbyt dużo, ponieważ nie można kupić wielu biletów, a na jedynie jednym telefonie mieliśmy zainstalowaną tę aplikację. W takim przypadku, po wybraniu opcji transportu pokazuje się kod QR na telefonie, który trzeba zeskanować przy bramkach wejściowych do metra, a także przy wychodzeniu, a kwota zostaje automatycznie pobrana z konta.
- Autobusy – jeździliśmy na tyle mało autobusami, że jedyne co możemy powiedzieć, że każdy pasażer powinien mieć skonfigurowaną wspominaną wcześniej opcję w aplikacji AliPay, albo mieć ze sobą gotówkę. Skanuje się kod na wejście do autobusu.
- Taxi – zamówienie taksówki odbywało się albo fizycznie łapiąc kogoś na ulicy, albo z aplikacji DiDi – można zainstalować osobną, ale wewnątrz WeChat już jest domyślnie taka zainstalowana. Wskazuje się wtedy punkt docelowy, rodzaj samochodu, punkt wchodzenia i tyle. My płaciliśmy głównie przelewami w alipay, ale jest możliwość płatności WePay przez aplikację.
- Pociągi – oficjalna strona przewoźnika to http://12306.cn/ (też w to nie mogliśmy uwierzyć). Niestety nie udało nam się nigdy zakupić biletu przez nią, ale jeździliśmy pociągiem tylko 3 razy, więc to nie był problem. Istnieje możliwość zakupu biletu przez aplikację AliPay, a także WeChat, ale każda pobiera prowizję i mieliśmy problemy z zakupem biletu dla dzieci (Makary, z racji wieku, ma możliwość darmowych przejazdów, ale my chcieliśmy by miał miejsce siedzące, a te systemy nie przewidywały takiej rozrzutności), więc kończyło się na zakupach biletów w kasach na dworcach.
- Rowery miejskie – jest ich pełno i wszędzie i gdyby nie obecność dzieci, to bardzo dużo byśmy z nich korzystali. Wystarczy zeskanować kod w aplikacji WeChat i zostaniemy przekierowani do innej aplikacji, która tym systemem zarządza.



Komunikacja
Z innymi ludźmi komunikowaliśmy się za pomocą WeChat, chociaż nie jest to jedyna aplikacja, która daje taką możliwość, chociaż jest najpopularniejsza.
Niestety, by założyć konto należy znaleźć kogoś, kto za nas poświadczy, tzn zeskanuje kod QR, który ta aplikacja podczas instalacji generuje, inaczej nie będzie możliwości korzystania z niej. Osoba potwierdzająca musi minimum miesiąc posiadać aplikację, oraz nie może tego robić zbyt często. Nam pomogła znajoma, która mieszkała w Chinach i miała tę aplikację, być może my będziemy mogli komuś pomóc. Jeśli nie, to trzeba znaleźć kogoś z Chin i ładnie się do nich uśmiechnąć (może lokalny sprzedawca tanich, mało wytrzymałych rzeczy pomoże?).

Jedzenie
W Chinach istnieje bardzo rozbudowana sieć dostaw jedzeniowych. Można założyć, że praktycznie z każdej restauracji można zamówić jedzenie na wynos. Osobiście nigdy nie zamówiliśmy z dowozem jedzenia, aczkolwiek składaliśmy zamówienie zawczasu, by było gotowe po przyjściu.
Na przykładzie McDonalda: należy w aplikacji WeChat wyszukać McDonalda i następnie wybrać miniaplikację (jak już wspomnieliśmy – WeChat to taki kombajn aplikacyjny. Wchodzimy wtedy w taką aplikację danej restauracji i tam sobie już nawigujemy (np. wybieramy dowóz lub odbiór na miejscu). Płatności można dokonać przez WePay – bardzo wygodna opcja.


出口 – wyjście
Tym pięknym akcentem kończymy naszą przygodę z Chinami. Na deser jeszcze kilka zdjęć!







Dodaj komentarz