Dzisiaj będzie trochę naukowo i pseudonaukowo. Nie, nie uciekajcie! Nikt Wam nie będzie kazał nic liczyć, ani uwierzyć we wpływ planet na wasze życie. Ale dzisiaj się doszkolimy z astronomii i astrologii.
Astronomia
Dźantar Mantar albo Jantar Mantar (जन्तर मन्तर, दिल्ली) w Nowym Delhi, to najstarsze obserwatorium astronomiczne w Indiach – zbudowane w 1724 roku przez maharadżę Jai Singha II z Jaipuru. Jantar Mantar oznacza dosłownie instrumenty do pomiaru harmonii nieba. Zbudował on w sumie 5 takich kompleksów, sam zaprojektował większość używanych tam narzędzi – akurat trwała „epoka edukacji” i żywe zainteresowanie astronomią. Mimo iż teleskop już został wynaleziony, to kompleks zbudowany jest tak, by pomiary można było dokonywać gołym okiem.

Teraz się pewnie zastanawiacie co można zmierzyć za pomocą oka i kilku śmiesznych budowli? Otóż okazuje się, że całkiem sporo.
Cztery największe, główne instrumenty, które można znaleźć w Dźantar Mantar to: Samrat Yantra, Jayaprakash, Rama Yantra i Misra Yantra (wybaczcie zangielszczane nazwy, nie mamy tutaj spójności).









Samarat Yantra – to największy instrument w kompleksie – wysoki na 23 metry, prawie 40 m u podstawy, taki trójkąt ze schodami do nieba (skojarzenia z Led Zeppelin oraz katastrofą smoleńską przypadkowe) z dwoma rampami do skateboardu po bokach. Zasadniczo to taki wielki zegar słoneczny (największy na świecie), którym można wskazać godzinę z dokładnością do 2 sekund! Oprócz tego te schody ustawione są równolegle do osi Ziemi, więc wskazują Gwiazdę Północną, a poza tym można tego narzędzia używać do obliczania deklinacji i innych cech współrzędnych ciał niebieskich. Budowy takich schodów my popieramy…

Jaya Prakash Yantra – to takie leje w ziemi – półkola z rozciągniętymi drutami u szczytu – z wnętrza można było określić położenie gwiazd na niebie w wielu układach współrzędnych. Uważa się je za jedne z najbardziej skomplikowanych narzędzi w Jantar Mantar.



Rama Yantra – służy (tylko) do pomiaru wysokości gwiazd na podstawie długości i szerokości geograficznej na Ziemi. Wygląda jak przerośnięty mikser z dwoma cylindrycznymi formacjami i promieniście rozchodzących się ostrzach blendera.


Mistra Yantra – najbardziej charakterystyczny ze wszystkich – wygląda jak wielkie serce. Tu musimy zaznaczyć, że to Baltazar nalegał by się zwiedzać Jantar Mantar, by zobaczyć właśnie Mistra Yantra (gdy się dowiedział, że to narzędzie naukowe i wygląda jak serce), więc gdy mieliśmy wątpliwości czy w ogóle zmieścimy to w naszym bardzo zajętym grafiku to prośby Baltazara nas przekonały. Mistra Yantra to „mieszanina instrumentów”. Służy do określenia najkrótszego i najdłuższego dnia w roku, a także pozwala określić dokładnie południe (w sensie najwyższa pozycja słońca) w różnych miastach na całym świecie, niezalenie od ich położenia. Jest to jedyne z narzędzi, których nie zaprojektował maharadża Jai Singh II.
No, to naukową część mamy za sobą – nie było tak źle, nie? Przyjechaliśmy na miejsce mając pojęcie, że to „obserwatorium astronomiczne”, ale bez głębszej wiedzy czego się spodziewać i na co patrzymy. A było co podziwiać – rzecz jasna dla dzieci to wyglądało jak wielki plac zabaw – na niektóre instrumenty można było wejść, ale wszystkie niezabezpieczone krawędzie i fragmenty trochę nas przerażały, dlatego staraliśmy się trzymać je w okolicach poziomu gruntu. Wchodząc można wynająć lokalnego przewodnika, by poopowiadał o instrumentach, ale my tego nie zrobiliśmy (znów obawa, że nie będziemy w stanie się skupić z dziećmi) – osobiście trochę żałuję, bo tablice informacyjne przy konstrukcjach nie były pomocne. W ogóle jest tu miejsce, by zrobić coś w stylu „zeskanuj kod QR by zobaczyć animację jak się z takiego narzędzia korzysta”. Może ktoś ma kontakty i podrzuci ten pomysł zarządcy Jantar Mantar? Ale nawet jak się nie ma pojęcia jak to wszystko działa – to warto tam zajechać – fikuśność tych budowli i ich niesamowite przeznaczenie budzi respekt. Rzecz nie do zobaczenia poza Indiami.
#TravelTip: Staraj się unikać godzin południowych, na miejscu praktycznie nie ma cienia.
Astrologia
Skoro było naukowo, to teraz czas rzucić się w świat fantazji i mitów i posłuchać o hinduskiej astrologii. Do omówienia tego tematu zainspirował nas szyld na budynku głoszący, że mieści w nim Rada Astrologiczna i Centrum Naukowe. Skoro mają swój kolegium i ośrodek badawczy, to chyba całkiem serio tu traktują te rzeczy.

Astrologia hinduska , zwana również astrologią indyjską, dźjotisza (ज्योतिष lub jyotiṣa od jyót – „ światło, ciało niebieskie ”), to tak zwana wiedza pomocnicza (Wedanga), narzędzie do praktycznego stosowania Wed, szczególnie w kontekście rytuałów. Dobra, nie tak szybko, wytłumaczmy kilka pojęć – Wedy, to najstarsze hinduskie pisma (przekazywane ustnie od przynajmniej 2 tysięcy lat przed pewnym cieślą), w których zawarte są mądrości stanowiące podstawy i inspiracje dla hinduistycznych wierzeń. Zawierają m.in. opisy rytuałów, mantry, ceremonie, instrukcje i rozmyślania nad rzeczywistością i pozycją człowieka w tym wszystkim – tematyki rozdzielone są na ortodoksyjne szkoły filozoficzne (dariany). Rolą takiej astrologii jest określenie kiedy należy przeprowadzić pewne rytuały, kiedy można wstępować na tron, z kim brać ślub, zacząć siewy i tak dalej. Astrologia też pomaga zdiagnozować wpływ sił kosmicznych na duszę człowieka – joga zaś ma pomóc rozwiązać wszelkie tak zakreślone problemy.
No ale nie jesteśmy tutaj na wykłady teoretyczne – my chcemy wiedzieć jaki mamy znak zodiaku i czy wygramy w totka.
W hinduskiej astrologii rozróżnia się dwa typy znaków zodiaków: 12 dziennych (Rasi), analogicznych do tych „naszych” oraz 27 (czasem 28) księżycowych (Nakszatra). Słoneczne znaki określają ogólną osobowość, za to nakszatry są o wiele dokładniejsze i opisują karmiczne skłonności, duchowy cel czy wewnętrzną psychologię.

Nakszatry (te hinduskie znaki astrologiczne) określa się na podstawie daty, godziny i miejsca urodzenia – wymaga do określenia położenia księżyca w czasie urodzin. Biorąc pod uwagę wszelkie zależności w ruchu księżyca po nieboskłonie, zwykły śmiertelnik ma problem z określeniem swojej Nakszatry. Owszem, są kalkulatory internetowe (https://www.prokerala.com/astrology/nakshatra-finder/), ale można też wybrać się do specjalisty – astrologa (to tłumaczy ich centra edukacyjne). W Indiach – to jest prawdziwy, szanowany zawód; w Polsce – raczej traktowane jako hobby z przymrużeniem oka (któż nie czyta swojego horoskopu jeśli akurat na niego trafi w gazecie).
Chociaż mamy do przytoczenia historię z życia wziętą: kiedy Niebieska pracowała w ogromnej i pięknej galerii sztuki nowożytnej w Krakowie to jej właścicielka przed podjęciem ważnych decyzji zawsze radziła się wróżki spod Sukiennic co należy zrobić. Przechodząc do setna sprawy – salon wystawowy został zamknięty a właścicielka postawiona w stan oskarżenia. Wróżka spod sukiennic dostaje od nas jedną gwiazdkę za swoje kiepskie rady.
Ale wracając Dlaczego w Indiach to jest tak istotne? Internet określił naksztrę jako kod kreskowy duszy, zaś na tej podstawie należy nadać imię dziecku (nakszatra sugeruje pierwsze sylaby) – mi wypadło, że mógłbym nazywać się Anandapadmanabhan (w skrócie „Adam”). Jest to temat rzeka i można by opisać ciekawostki z tym związane (a jest ich sporo), ale chyba najlepiej będzie samemu spróbować się znaleźć i zobaczyć co hinduskie wierzenia dla nas przeznaczyły.

Warto jednak na to wszystko zwrócić uwagę, by zrozumieć jak w tradycji istotne są te sprawy i jak wpływają na decyzję innych kultur – być może przez to znajdziemy w sobie więcej wyrozumiałości dla niektórych praktyk.
Ghandi (महात्मा गांधी)
Chyba każdemu obiło się o uszy imię Mahatma Ghandi – przywódcy ruchu niepodległościowego Indii i przewodnika duchowego. Tak się składa, że w Nowym Delhi można wybrać się na wycieczkę jego śladami, chociaż nam na to zabrakło czasu – hindus, który pierwszego dnia przekonywał mnie, że na Nowe Delhi to maksymalnie należy poświęcić jeden dzień zwiedzania sam chyba nie wiedział, ile jest do zobaczenia w stolicy.
O samym Ghandim można znaleźć wiele opracowań. Generalnie w naszych relacjach wolimy się skupiać na ciekawych, raczej niepowszechnie znanych faktach (jak fakt istnienia Wielkiej Rady Astrologicznej), a o tych oczywistościach (jak joga, hinduskie jedzenie czy najsłynniejszy przywódca duchowy) przedstawimy wiedzę w pigułce – by wstydu nie było w 1 z 10.
Ghandi żył w latach 1869 – 1948 (zamordowany w Nowym Delhi) – wykształcony w Londynie prawnik spędził część życia w południowej Afryce walcząc o prawa represjonowanych przez Brytyjczyków Hindusów (i innych). Zaproponowany przez niego sposób walki opierał się na biernym oporze, niestosowaniu przemocy i nieprzestrzeganiu niesprawiedliwych praw. Wiązało się to z opresjami, zatrzymaniami a nawet ofiarami, ale im większe były opresje, tym większa uwaga była zwrócona na sytuacje w południowej Afryce, zmuszając Brytyjczyków na ustępstwa.
Po przeprowadzce do Indii dołożył do tego duchowe przemyślenia – uznaje się go za twórcę filozofii ahinsy (niestosowania przemocy). Kładł też nacisk na zaangażowanie samorządowe hindusów, by mogli stanowić o swoim kraju, a także namawiał do bojkotu brytyjskich produktów. Nakłaniał do porozumienia hindusów i muzułmanów, aczkolwiek po odzyskaniu niepodległości, tereny zostały podzielone na Indie i Pakistan – za co też Ghandi został zamordowany (oskarżony został przez mordercę o osłabienie kraju).
Polecam zapoznanie się z jego historią, można sporo inspiracji tam znaleźć. Nam jedynie starczyło czasu na zrobienia sobie zdjęcia z muralem.

Henna
Moje ciało, to świątynia, więc się nie dam tatuować – rzekłszy to odpalił fajkę, napił się alkoholu i skierował do maka, zapominając, że większość świątyń na świecie jest pomalowana…
No ale tatuwanie dzieci? Nie godzi się!
Ale henna (मेहंदी – Mehndi) to pasta z liści Lawsonia inermis z sokiem z cytryny, która jest takim tradycyjnym, hinduskim tatuażem. Nakłada się taką pastę, rysując wzory, a następnie się czeka aż ta pasta wyschnie i odpadnie – pozostawiając wzór na skórze na 1-3 tygodnie.
Henna ma znaczenie kulturowe i symboliczne – ma odgonić złe moce, przynieść szczęście, podkreślić piękno i zapewnić dobrobyt w małżeństwie. W ajurwedzie ma właściwości chłodzące! Nakładając na ręce i stopy redukuje się nerwowość i stres – szczególnie polecane pannom młodym.



Z racji, że nasze dzieci uwielbiają pisać po sobie pisakami (celowo lub przypadkiem), to nie mogliśmy odmówić im możliwości takiego eksperymentu. I owszem – może wystąpić reakcja alergiczna, ale zaryzykowaliśmy (w przeciwieństwie do tradycyjnego tatuażu nie ma tutaj igieł ani potencjału zarażenia się jakimś choróbstwem) i trzeba przyznać, że wyzwaniu w postaci pozostania nieruchomym podołały pięknie.
Absolutnie wszędzie można znaleźć punkty na zrobienie sobie tatuażu, zazwyczaj czeka kilku panów którzy w ekspresowym tempie tworzą ozdobne malunki. Dzieciom dłużej zeszło na wybieraniu wzoru, który by ich interesował (koniec końców i tak zrobili coś innego), niż trwał sam akt „tatuowania”. Często te punkty znajdują się obok miejsc, które oferują przekłuwanie nosów dziewczętom. Czyli można wykonać piercing i tatuaż w 10 minut, a to wszystko w oparach curry.
#TravelTip: Henna jest bezpieczna dla dzieci, ale po jej nałożeniu nie wolno tego dotykać przynajmniej 10 minut więc jest to rozrywka dla odrobinę starszych.




Krykiet
Przesiadując w jednym z parków napotkaliśmy na starszyznę grającą w krykieta. Jest to oczywiście pokłosie kolonizacji brytyjskiej, obok języka angielskiego, rozwinięcia systemu szkolnictwa czy rozbudowania sieci kolejowej. Nie powinno być zatem zaskoczeniem, że w Indiach jest to sport popularny – chociaż jest to spore niedopowiedzenie. Przywieziony w XVII wieku, początkowo niedostępny dla tubylców, z czasem stał się wszechobecny – wyobraźcie sobie moment, gdy reprezentacja indyjska pokonuje brytyjską w ich własnym sporcie! Budowanie dumy narodowej gwarantowane.


I chociaż żadne z nas nie do końca rozumie zasady tego sportu (nigdy weń nie graliśmy), to jest to osobliwy widok, zaś piłki potrafią całkiem daleko polecieć, całkowicie przyciągając uwagę naszych dzieciaków. Jeśli więc wybieracie się do Indii – może warto zainteresować się tym aspektem i doświadczyć sportowej atmosfery w wydaniu masala?


Dodaj komentarz