[048] Ciepłe wskazówki – edycja tajska

No i stało się – pożegnaliśmy się z Tajlandią. Był to bardzo dobrze spędzony czas i zdecydowanie polecamy do odwiedzenia – czy to mocniej turystyczne miejsca jak Phuket, czy wymagające dalszych wycieczek Chiang Mai, Chang Rai i Khao Sok.

No ale jak się w tym kraju poruszać i o czym warto pamiętać?

Na te pytania odpowiedzieć właśnie ma ten wpis – czyli kolejne ciepłe wskazówki* – od nas dla Was.

*Ciepłe wskazówki wzięły się z ogłoszenia w metrze w Chinach, gdzie informacje dla turystów były podpisane właśnie „Warm Tips” ( Ciepłe wskazówki ) zamiast „Kindly reminder”.

Maluszek na tajlandczyźnie

Wierzcie, lub nie, ale Tajowie również mają małe dzieci i są w stanie je wyżywić i wychować. Zatem strach przed brakiem pożywienia dla bobasów można odłożyć na bok.

Jeśli chodzi o ciągłość przyzwyczajeń i kuchni – z tym mogą być kłopoty. My obecnie się zastanawiamy, co się stanie, gdy Tamara wróci do Europy i zamiast noodli i sajgonek, będzie musiała jeść chleb i żurek.

Czy ktoś powiedział noodle i sajgonki?

Ale nie ma co wybiegać za bardzo w przyszłość. Skupmy się na tym co jest i czego nie ma.

  • Co jest: Znaleźć można pieluchy w każdym rozmiarze, chusteczki mokre, kremy typu benpanten, całą gamę kosmetyków dla niemowlaków. Do tego mleko modyfikowane, słodkie musy – do znalezienia bez problemu.
    Problematyczne jest znalezienie gotowego jedzenia niesłodzonego. To, co u nas dostępne jest w słoiczkach, tutaj zapakowane jest w saszetki przypominające mokrą karmę dla kota. Najlepsze, jakie znaleźliśmy są firmy Peachy i nie są do znalezienia w przydrożnym 7-eleven – trzeba się wybrać do większych marketów. Są to jednak zmiksowane na miazgę kremy i zawsze znajdzie się jakiś słodki element (jak marchewka czy jabłko). Młodej na początku bardzo smakowały, zwłaszcza saszetka ze szpinakiem (i słodkim batatem).
  • Czego nie ma: pieluch do wody – choć poszukiwaliśmy w różnych miejscach, to nigdzie takiego wynalazku nie odkryliśmy. Musieliśmy na basenach posiłkować się zwykłymi majtkami, które często kontrolowaliśmy na obecność ciał-już-obcych. 

Ogólnie kwestia żywienia sprowadzała się (z racji wieku) do podkradania z naszych talerzy i zamawiania specjalnie jedzenia niepikantnego dla dzieci oraz czegoś na wywarze drobiowym lub wegetariańskim dla malutkiej (czyli najczęściej kończyło z noodlami z warzywami i kurczakiem – jakby nie patrzeć, taka zupa zawiera w sobie całą paletę dziennego, zróżnicowanego zapotrzebowania dla niemowlaka).

Co do nie pikantności, to trzeba BARDZO wyraźnie to zakomunikować – dla Tajów nieostre jest coś, co dla Europejczyków już zahacza o pikantne. Dlatego często zamawialiśmy coś „niepikantnego, ale tak po europejsku niepikantne, nie po tajsku”. Czasem się udawało, a czasem nie (chociaż trzeba przyznać, że tolerancja dzieci na pikantność się przesunęła, wszak jesteśmy już w Azji jakiś czas).

Co ze sobą wziąć

Na Phuket można znaleźć prawie wszystko, czego dusza zapragnie (oprócz pieluszek do pływania). Jedyne, co sugerujemy – to przywieźć ze sobą krem przeciwsłoneczny – koszt tego tutaj (bo są dostępne) powoduje, że dostajemy zapalenia portfela. Dodatkowo informacja dla Pań – koniecznie spakujcie tampony, jest to towar praktycznie nie do zdobycia w Syjamie.

Paparazzi mówimy nie!

Opieka medyczna

Jak już opisywaliśmy we wcześniejszych wpisach – zdarzyło nam się odwiedzić kilkukrotnie szpital w Phuket. Poziom obsługi jest europejski, polecamy do tego mieć ubezpieczenie, by nie martwić się o opłaty.

Korzystaliśmy za to z dodatkowej opcji, nie objętej ochroną – szczepienia. Tamarze wpadł roczek, więc zgodnie z kalendarzem szczepień, wymagała wizyty. Zasadniczo były dostępne wszystkie szczepionki, poza bexero (meningokoki typu B). Zatem, jeśli ktoś się martwi o terminy szczepienne – to już nie musi. Terminy są zdecydowanie szybsze niż w polskich przychodniach, można wizytę umówić z buta, wchodząc do szpitala.

Podróżowanie – pociągi

Zakup biletów w Tajlandii to przygoda sama w sobie.

Zacznijmy od tego, że oficjalna strona https://www.railway.co.th/ często się nie ładuje. Nie wiemy z czego to wynika, ale takie są fakty (na czas pisania tego wpisu się nie chciała załadować).

Gotowi do podróży?

Dlatego istnieje też aplikacja tajskich kolei: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dticket

Garść konkretnych #TravelTip jeśli chodzi o tajską kolej:

  1. Niektóre pociągi nie wyświetlają się w aplikacji (w porównianiu z tymi, co są na stronie).
  2. Można zakupić maksymalnie 4 bilety za jednym razem (online).
  3. Dzieci do lat 6 nie płacą za bilet, ale muszą siedzieć wówczas na kolanach rodziców. Przy zakupie kuszetki działa ta sama zasada więc aby każdy miał swoją, to trzeba zakupić odpowiednią ilość (cena jest taka sama jak przy bilecie osoby dorosłej).
  4. Kuszetki można kupić z dużym wyprzedzeniem, wyprzedają się nawet na 3 miesiące do przodu.
  5. Podczas zakupu nie widać, jakiego typu jest to wagon sypialniany. Może to być przedział z 4 łóżkami (czyli taki jak w Polsce), lub cały wagon, który jest jednym przedziałem, a łóżka ułożone są wzdłuż ścian pociągu (w tego typu sleeperach jest mniej miejsca na bagaż).
  6. Dzieci do lat 10 nie mogą spać na górnej pryczy (bo spadają jak meteoryty). To w praktyce ale w teorii nikt nie miał z tym problemu, że Baltazar spał u góry.
  7. Na niektóre pociągi można kupić bilety jedynie na pół godziny przed odjazdem (wówczas cena jest śmiesznie mała. Za pociąg na trasie Bangkok – Ayutthana zapłaciliśmy 2 pln).
  8. Nie ma stacji kolejowej Bangkok – szukaj pod hasłem Krung Thep Aphiwat.
  9. Istnieje możliwość zakupu biletów przez pośredników (na przykład www.12go.asia), ale poza dodatkową opłatą, nie ma gwarancji miejsc obok siebie – a było to ryzyko, którego nie chcieliśmy podjąć.
  10. Jeśli jest taka możliwość – lepiej zakupić bilety w kasie biletowej.

Podróżowanie – taxi

Aplikacja GRAB jest waszym wybawieniem! Pozwala dostać się do prawie każdego miejsca i jest znacznie tańsza, aniżeli ceny ustalone „na gębę”. Szczególnie to było widoczne, przy próbie dostania się z lotniska do miasta.  W wielu miejscach (lotniska, dworce) znajdują się nawet specjalne przystanki na tego przewoźnika i wyglądają jak zielone przystanki autobusowe. Zazwyczaj znajdują się dalej niż stanowiska taxi, trzeba trochę poszukać. 

Podróżowanie – samochodem

Ważna informacja – tutaj obowiązuje ruch lewostronny. O ile w samochodzie idzie się do tego szybko przyzwyczaić (trzymać się środka ulicy względem kierownicy) o tyle dla pieszych i skuterzystów może to być konfundujące.

Czerwony kolor daje +10km/h do prędkości!

Bez problemu można wynająć sobie samochód, czy skuter (miejsc od wynajęcia skuterów jest bardzo dużo). Trzeba poprosić o kask bo z założenia go nie proponują – i choć jest to coś oczywistego, to dla samego wyobrażenia sytuacji – tylko w grudniu na Phuket zginęło trzech turystów w wypadkach na skuterach (źródłem tej informacji są grupy facebookowe, gdzie rodziny szukały swoich krewnych, którzy byli na wakacjach na wyspie i po czasie znaleźli ich niestety w kostnicach).

By wynająć samochód potrzebne jest międzynarodowe prawo jazdy! Jest możliwość uzyskania takowego tylko stacjonarnie w urzędach w Polsce (zasadniczo od ręki w starostwie powiatowym. W innym wypadku może to dłużej potrwać). Do wyboru jest konwencja genewska i wiedeńska.

Podróżowanie – samolotem

Tajlandia jest bardzo „długim” krajem. Jeśli by się chciało przejechać samochodem z północy na południe, to należy to liczyć raczej w dniach, niż godzinach. Najbardziej zatem efektywną formą podróży jest samolot.

Ogólnie latanie po Azji jest bardzo tanie, a w Tajlandii szczególnie. Najtańszą azjatycką linią lotniczą jest AirAsia, która jest takim Ryanairem tego kontynentu. Ceny mają niższe, siatkę połączeń mają bardzo bogatą. My personalnie mamy z nimi na pieńku ale i tak ich czasem wybieramy właśnie z uwagi na ceny. Koszt lotu (z niedużym wyprzedzeniem) na naszą 6 osobową rodzinę pomiędzy Phuket a stolicą to około 600 PLN (z bagażami rejestrowanymi). Jest to bodaj najpopularniejsza trasa samolotowa i dziennie wykonywanych jest kilkanaście połączeń, z czego większość jest wypełniona do ostatniego miejsca (nie tylko turyści – lokalsi także preferują tę formę przemieszczania się).

Bangkok z kolei jest centrum azjatyckiego świata. Gdzie nie szukaliśmy lotów, to najczęściej proponowało przesiadki samolotowe właśnie tam. Stolica ma dwa lotniska i naprawdę można znaleźć odpowiednie połączenie z innym krajem azjatyckim z któregoś z nich.

Loty krajowe wewnątrz Tajlandii są bardzo „zgrabnie” zorganizowane i nie ma tutaj niepotrzebnego mnożenia przeszkód. Za każdym razem, zanim się wygramoliliśmy z samolotu (następny obowiązkowy punkt to wizyta w toalecie), to nasze bagaże już czekały ściągnięte z paska, a wszyscy inni współpasażerowie dawno wyszli już z hali przylotów.

Aplikacje do zainstalowania

GRAB – wspomniana wcześniej – do organizowania przejazdów wewnątrz miasta i na terenie kraju. Dodatkowo działa jako pośrednik i dostawca jedzenia z restauracji, a także miejsce, gdzie można zamówić zakupy spożywcze z dostawą.

Aplikacja GRAB – w zależności od kraju, różni się zestaw opcji do skorzystania (tu brakuje zakupów z dostawą)

FoodPanda – podobnie jak powyższa, która obsługuje inne restauracje i sklepy. Nie ma opcji zamawiania taxi, ale przy zakupach spożywczych ma o wiele lepszy interfejs i łatwiejszą obsługę.

Często niestety zdarza się, że nie proponują zamienników takiego samego produktu albo odwrotnie – że dają jakiś inny produkt z kosmosu, w ogóle nie podobny do pierwotnego zamówienia.

Policja turystyczna

To taka policja, która dedykowana jest turystom (raczej do pomagania niż ich wyłapywania)- zatem można porozumieć w języku angielskim. Numer telefonu to 1155. Problematyczne jest to, że poza telefonem i tak trzeba się stawić osobiście na komendzie. Jak sprawdzaliśmy taką usługę na google to okazało się, że największy ruch przypada na godziny wieczorne (pijany awanturnicy?). Poza stanowiskami policji w niektórych miejscach znajdują się także policyjne budki turystyczne (turystyczne policje budkowe?) z funkcjonariuszami w środku.

Poodsumowanie

Jak to Mikołaj powiedział – dajcie jakieś świątynie, a my tam przybędziemy. I tak, Tajlandia spełniła za dość naszym potrzebom estetycznym. Mieliśmy też możliwość odpocząć i poleżeć na plaży – zatem było sporo aktywności i pasywności w naszym repertuarze. Nie jest zresztą to zaskoczeniem, bowiem Syjam jest chyba najbardziej popularną destynacją w tej części świata. Ten kraj żyje z i dla turystyki. Ceny są odrobinę wyższe niż w niektórych ościennych krajach, ale dalej nie trzeba łapać się za portfel za każdym razem jak się wychodzi do restauracji (gdy nie mamy kuchni w wynajmowanym mieszkaniu to jemy na mieście). Poza tym można złapać bardzo często tanie lotu z Europy (nawet na sam Phuket), a poruszanie się po kraju jest możliwe na kilka sposobów.

Czy byśmy polecili Tajlandię do odwiedzenia z dziećmi? Jak najbardziej! Przyroda, widoki, morze, świątynie, jedzenie i przyjazne nastawienie Tajów sprawiają, że jest to kierunek wybierany przez wielu – i my to dobrze zrozumieliśmy.

Ankieta

Już tradycją się stało, że przed wyjazdem z kraju, robimy małe podsumowanie i małą ankietę najfajniejszych atrakcji z tego wyjazdu. Największą atrakcją samą w sobie dla dzieci były plaże, jest to oczywiście idealne miejsce do zrzucenia nadmiaru energii potworków z jednoczesnym minimalnym wysiłkiem rodziców 😉 Mieliśmy oczywiście ogromny zestaw do budowania z piasku zamków albo Muru Chińskiego, dodatkowo każdorazowo trzeba było uzbierać muszelki i wymoczyć się w wodzie. Dzieci także zawsze dobrze się bawiły na wszelkich wodnych transportach. Największym za to zaskoczeniem było to, że bardzo dobrze pamiętają Białą Świątynię i jej dziwaczną jaskinię, która znalazła na podium – a było to jeszcze w listopadzie – więc na pewno jest to godna polecajka dla rodzin z dziećmi.

Mała i duża księżniczka

Oto jak się przedstawiają całe wyniki.

Dzieci:

  1. Plaże
  2. Jaskinia z Białej Świątyni (Kolory północy: biały)
  3. Bamboo rafting (Duży, obrażony Budda) – aczkolwiek to jest raczej zbiorcze miejsce na podium wszystkich form transportów wodnych.
  4. Smocza Świątynia pod Bangkokiem (Wejście (przez) smoka).
  5. Ko Khai Nok i karmienie rybek (Phi Phi Pończotajka)
  6. Dżungla (Wszystkie domy Tajlandii)
  7. Jaszczurki, gekony i inne warany
  8. Bicie w dzwony i gongi po świątyniach (m.in. Mniszek lekarski)
  9. Chodzenie boso po świątyniach.

Bez ogólnego ustalenia miejsca to dzieciom podobało się puszczanie krathongów (Festiwal Światła) oraz jazda tuk tukiem.

Leonardo!? Czy ktoś widział go? Był tu przed chwilą!

Jeśli chodzi zaś o ranking dorosłych to jesteśmy dość zgodni i zakochani w Parku Narodowym Khao Sok który jest absolutnie zdumiewającą destynacją. Wszystkie inne rzeczy, które widzieliśmy zostały daleko w tyle (mimo swojej genialności).  Zgadzamy się także co do trzeciego miejsca – obie te miejscówki zrobiły na nas ogromne wrażenie i to chyba może być całkiem niezłą rekomendacją.

Niebieska:

  1. Khao Sok (Wszystkie domy Tajlandii)
  2. Festiwal Światła (Festiwal Światła)
  3. Ayutthaya (Ayutthaya – UNESCO w ruinie)

Ja:

  1. Khao Sok
  2. Biała świątynia
  3. Ayutthaya

Wszystkim zaś podobały się przebieranki, ale to jest poza rankingiem, bo nie jest dedykowane do danego kraju.

I oczywiście poza rankingiem jest tajska kuchnia! Dalej nam się nie przejadła i mimo wyjazdu z Tajlandii to Niebieska szuka papaya salad wszędzie gdzie się da.

ขอบคุณมาก

Dziękujemy bardzo Tajlandio – khap kun mak!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *